czwartek, 31 lipca 2014

12 rozdział




*Oczami Leny*
Gdy Kuba odprowadziła mnie do domu i powiedział o Dawidzie i Megan, aż słabo mi się zrobiło. Jak weszłam do domu od razu położyłam się do łóżka. Mam nadzieje że z dwie godzinki się prześpię. Bo za trzy ma przyjść Kuba, Mateusz i Filip. Ostatnio bardzo dogaduję się z Filipem. Jest naprawdę fajny, może jakbym jeszcze bardziej go poznała to bylibyśmy razem. Ale jaki chłopak chciałby mnie, nie jestem jakąś pięknością, nie mam dużych cycek tak jak inne dziewczyny, nie jestem jakaś bardzo szczupła. Jestem sobą i taką się podobam samej sobie. Facet nie pies na kości nie leci, to może któryś mnie tez doceni i pokocha. Teraz już nie ważne, jestem szczęśliwa- jeszcze- czasami brakuje mi takiej osoby do której mogłabym się przytulić, pocałować, żeby ktoś mnie obronił, mówił że mnie kocha, ale to kiedyś. Teraz idę spać. Położyłam się i od razu usnęłam. Nawet nie wiem ile spałam, bo poczułam głaskanie po głowie. Przestraszyłam się że jakiś pedofil wszedł do mojego pokoju. Od razu otworzyłam oczy i zobaczyłam Filipa siedzącego obok mnie ,Mateusza i Kube chodzący po pokoju. Uśmiechnęłam się mimowolnie i ziewnęłam. Chłopaki popatrzyli się na mnie, jakbym miała sześć głów i uśmiechnęli się. Jeszcze poprzeciągałam się i usiadłam.
-Widzę że księżniczka w końcu się obudziła- powiedział Kuba
-No nie przesadzaj, księżniczka jeszcze nie jestem- powiedziałam i udałam focha
-No przepraszam- podszedł do mnie i usiadł zaraz obok mnie i bez mojej zgody po prostu się we mnie wtulił, a ja to odwzajemniłam.
-Ejj.. ja też chce- odezwał się Filip
-To chodź do nas- powiedziałam ledwo co zrozumiale, bo miałam twarz schowaną w koszulce Kuby. Filip przysiadł się koło nas i też mnie przytulił. Poczułam jego perfumy. Strasznie ładnie pachnie.
-Mogę ja też- dał o sobie znać także Mateusz
-No oczywiście, znajdzie się dla Ciebie tez miejsce- zaśmiałam się. Mateusz podszedł do nas i rzucił się na nas. Przez to ja wylądowałam na torsie Filipa, na mnie leżał Kuba i Mateusz. Nie przestaliśmy dalej się przytulać, ale wybuchliśmy głośnym śmiechem. Po paru minutach w końcu ze mnie zeszli i mogłam się w końcu podnieść. Ale nie było mi to dane, bo Filip przetrzymał mnie w pasie i dalej na nim leżałam. Zaczęłam trochę niezręcznie się czuć, ale to szybko minęło jak przyszło. Zaczęłam się wiercić i parę razy przez przypadek otarłam się o jego krocze. Od tej chwili przywrócił nas do rzeczywistości mój telefon. Filip w końcu mnie puścił i mogłam podejść do szafki, gdzie leżał mój Iphon. Odebrałam, bez patrzenia kto dzwoni.
//rozmowa telefoniczna//
(L-Lena, M-Megan)
L-Halo?
M- Cześ Lena, chciałam cię przeprosić i zapytać co porabiasz w weekend?
L- Nie rozumiesz że nie chce się z Tobą spotykać, znać, rozmawiać i najlepiej jakbyś nawet na mnie nie patrzyła, bo rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę, więc nigdy więcej się do mnie nie odzywaj, nie dzwoń i nie przychodź do mnie
M- Nie rozumiesz że chce żeby wszystko było jak dawniej, przecież cię przeprosiłam
L- To były przeprosiny? Hah aż mi cię szkoda, nie wiem jak mogłam być taka głupia i z tobą zacząć się „przyjaźnić”, w ogóle że z tobą zaczęłam rozmawiać. Ty wiesz co to jest w ogóle przepraszam? Tak mi się zdaje że nie. I jeszcze oczekujesz ode mnie że będzie tak jak dawniej. Jesteś śmieszna i to bardzo. Ja nie przyjaźnie się z kłamliwymi sukami więc odpuść sobie. Nie rozmawiaj ze mną już nigdy bo i tak ci nigdy nie przebaczę.
//koniec rozmowy//
Podeszłam do łóżka i wzięłam jedną z poduszek. Przyłożyłam ją sobie do twarzy i wydarłam się jak najgłośniej. Musiałam wyglądać na jakąś chorą psychicznie, ale teraz nie obchodziło mnie to. Jak ona w ogóle śmie do mnie dzwonić i mówić że chce żeby było tak jak kiedyś. Śmieszna jest. Nic nigdy nie będzie tak samo. Może zachowałam się jak idiotka, ale nie mogę inaczej. Jeszcze raz wydarłam się do poduszki. Poczułam jak ktoś mnie przytula do siebie. Kompletnie zapomniałam sobie że chłopaki są w pokoju. Aż głupio mi, że musieli to wszystko widzieć.
-Shh.. wszystko będzie dobrze- na początku nie wiedziałam kto to powiedział, ale po chwili zorientowałam się że to Kuba. Strasznie się cieszę że jest przy mnie, zawsze kiedy go potrzebuję.
-Jak ona po tym wszystkim śmie do mnie dzwonić i mówić że chce żebyśmy się dalej przyjaźniły tak jak kiedyś i jeszcze mówi że mnie przecież przeprosiła, a powiedziała tylko że chce przeprosić, i to według niej są przeprosiny. Rozśmiesz mnie, ale wnerwiłam się i to bardzo. Ja nie wytrzymuje tego. Chcę żeby już Tom, Chris, Ethan i Oskar już do mnie przyjechali, może choć trochę poczuje się tak jak dawniej. Nie żeby przy was było by mi źle, ale strasznie za nimi tęsknie i brakuje mi ich oni byli moimi pierwszymi najlepszymi przyjaciółmi i zajęli dużą część w moim sercu. Czemu jak zawsze czegoś chce to musi być zawsze na odwrót, czy zawsze musi akurat przytrafić się mi. Co ja takiego złego zrobiłam. Jestem jakaś inna, czy co, jakaś nienormalna. Może powinni mnie zamknąć w psychiatryku i nigdy z niego nie wypuścić. Może tam byłyby osoby takie jak ja.- zaczęły lecieć mi łzy z oczu
-Shh.. Cichutko już, jesteś niesamowita i wyjątkowa. Jesteś jedyna w swoim rodzaju i nie mów już tak. Megan zawsze taka jest, ona nie wie co to jest zranienie kogoś, nigdy nie miała przyjaciółki i myślałam że to takie łatwe, znajdziesz w końcu jakąś prawdziwą, a jak nie to masz nas i chłopaków z Gdańska. Nigdy cie nie zostawimy. A teraz już nie płacz, nie warto. Bo zaraz jeszcze my zaczniemy płakać razem z tobą- zachichotałam na ten komentarz. Wie jak mnie rozśmieszyć, jestem mu strasznie za to wdzięczna- No od razu lepiej. Owiele piękniejsza jesteś jak się uśmiechasz a nie płaczesz.- przytuliła mnie jeszcze mocniej, a ja wtuliłam się w niego.
-Okej, to może pójdziemy na dół i oglądniemy jakiś film. Co o tym myślicie?
-Okej, ale my wybieramy film- powiedział Mateusz. Zeszliśmy na dół do salonu. Chłopaki wybierali jakiś film, a ja poszłam do kuchni po chipsy, popcorn i cole. Zaniosłam do salonu i położyłam to wszystko na stoliku przed kanapą. Nawet nie wiem jak to wszystko udało mi się zanieść tutaj, ale nie ważne. Poszłam jeszcze raz do kuchni i poszukałam w szafkach jakieś żelki. Znalazłam ostatnie dwa opakowania żelek haribo. Wzięłam je i wróciłam do salonu i usiałam na kanapie pomiędzy Filipem a Mateuszem. Okazało się że wybrali jakiś horror. Nawet nie obchodzi mnie to jaki, bo i tak większości się boję. Ale nie lubie pokazywać że się czegoś boję, więc nic nie mówiłam, tylko siedziałam na sofie. W połowie filmu, zaczęłam się coraz bardziej bać, odwracałam głowę na bok, podskakiwałam ze strachu, chowałam twarz w kolana. Filip to zauważył i się odezwał do mnie do ucha:
-Jeśli chcesz, możesz się we mnie wtulić- dwa razy nie trzeba powtarzać. Chciałam to powiedzieć, ale się powstrzymałam. Po prostu przytuliłam się do Filipa. Zrobiło mi się jakoś bezpieczniej i cieplej. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam. Obudziłam się rano, a obok mnie spali chłopaki. Widać że oni też usnęli w trakcie seansu. Wyplątałam się z objęć Filipa i poszłam do kuchni przygotować śniadanie. Spojrzałam po drodze na zegarek, który wisiał koło telewizora. Dochodziła 6 rano. Trzeba zacząć się szykować do szkoły, ale najpierw śniadanie. Pewnie chłopaki się ucieszą. Podeszłam do lodówki wyciągnęłam różne produkty na stół. Zrobiłam kanapki. Mnóstwo kanapek. Ułożyłam na talerzu i położyłam na stole w jadalni, który jest połączony z kuchnią. Zrobiłam jeszcze każdemu z nas po kawie i także zaniosłam do jadalni. Gdy zobaczyłam, że wszystko było gotowe, wróciłam do chłopaków, żeby ich obudzić. Wzięłam trąbkę (nie pytajcie mnie skąd ją wzięłam, ale jeśli jesteście ciekawi to jest ona mojego taty. Nawet nie wiem dlaczego to wzięłam, ale za każdym razem jak ją biorę do ręki lub na nią patrzę przypomina mi się tata, on był wielkim fanem piłki nożnej i chodził na różne mecze, gdzie właśnie tą trąbkę zabierał ze sobą). Dmuchnęłam jak najdłużej i wydał się głośny dźwięk. Chłopaki momentalnie wstali i popatrzyli na siebie zdezorientowani. Potem zobaczyli na mnie, a ja wybuchłam głośnym śmiechem
-Śniadanie podane do stołu- powiedziałam i ruszyłam gdzie było już podane śniadanie. Zasiadłam do stołu, a zaraz za mną pojawili się chłopcy i również zasiadli do stołu. Jak zobaczyli tyle kanapek, to nałożyli sobie chyba od razu z 10 na własny talerz. Zjedli bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy, opustoszały wszystkie talerze z kanapkami a było ich naprawdę dużo. Ale cieszę się że im smakowało
-Pyszne było, chyba cie wynajmę, żebyś codzienni mi robiła kanapki na śniadanie- powiedział Mateusz.
-Dziękuję, cieszę się że wam smakowało. Polecam się na przyszłość. A teraz już do domu się przebrać i widzimy się w szkole- powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Wstałam od stołu i zaczęłam zbierać brudne talerze i kubki. Zaniosłam do kuchni i schowałam do zmywarki. Trochę zdziwiłam się że mamy nie był przez całą noc w domu, bo inaczej jakby była to bym ją słyszała, ale nie ważne, pewnie została w „pracy”. Jak poszłam spowrotem do chłopaków, oni ubierali już buty na korytarzu. Pożegnałam się z każdym po kolei i wyszli. Poszłam na górę do swojego pokoju. Ubrałam się w:


Do tego czarne lity
i byłam prawie gotowa. Poszłam jeszcze do łazienki i upięłam włosy w wysokiego koka. Pomalowałam oczy tuszem do rzęs i byłam już gotowa. Spakowałam potrzebne książki do szkoły i wyszłam z domu, zamykając go na klucz. Było słonecznie i cicho, co bardzo mało się zdarza takich sytuacji. Poszłam powoli do szkoły. Nawet nie wiem kiedy, ale dotarłam do drzwi wejściowych budynku. Gdy weszłam uczniowie nagle przestali rozmawiać i popatrzyli na mnie. Nie wiem co takiego miałam na sobie że tak bardzo ich to zadziwiało ale wszystko runęło kiedy podeszła do mnie Jessica, jeśli dobrze pamiętam.
- Myślisz że jak raz ładnie się ubierzesz to wszystko będzie ładnie pięknie, że mnie pobijesz. Ha mylisz się, dalej jesteś nic nie warta szmatą i nigdy nie dorównasz mi choć w niewielkim stopniu.- podeszła do mnie bliżej i rozczochrała mojego koka na głowie. Nie wiedziałam co się dzieje, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Nic, kompletnie nic. Stałam tam i patrzyłam się co ona robi, jak się ze mnie śmieje, jak reszta szkoły się na około nas zebrała i śmiali się ze mnie. Rozerwała mój naszyjnik uderzyła z liścia, tak mocno, że odwróciłam głowę na bok, wbijała swoje paznokcie w moją skórę. A ja dalej nic nie robiłam tylko tam stałam i poddawałam się jej. Nagle koło mnie zjawił się Filip. Odciągnął mnie od niej , wyprowadziła na dziedziniec szkoły. Nic się nie odzywałam, nie kontaktowałam z resztą. Naglę powróciło do mnie jedno ze wspomnień. Byłam tam ja w Gdańsku. Było to dopiero jak się tam przeprowadziłam i zaczęłam chodzić do klasy, nowej szkoły. Podeszła do mnie wtedy „piękność” szkoły i zaczęła mnie wyzywać. Byłam wtedy trochę bogatsza niż teraz. No byłam bogata, mieszkałam w dużym domu z basenem, wielkim ogrodem, miałam ubrania od znanych projektantów, ale zmieniało się to jak zaczęłam ćpać. Teraz już tego nie robię i brzydzę się teraz sobą. Mama też popadła wtedy w szał zakupowy, pieniądze zaczęły nad nią przejmować kontrolę, a pod koniec wylądowałyśmy w małym bloku, ciuchami z lumpeksów itp. A wracając do historii, to była to taka Julia. Zaczęła mną wtedy pomiatać, drzeć ubrania, ciągnąć za włosy, pluć na mnie, bić. Pobiła mnie wtedy, mam jeszcze parę siniaków z tego wydarzenia. Wtedy „uratował mnie” Chris. Od tamtej pory jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pare razy pocałowaliśmy się, nawet proponował mi chodzenie. Oczywiście zgodziłam się, ale po pół roku, zaczął się spowrotem koszmarze strony Belli. Przez to musieliśmy zerwać, ale dalej byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i dalej nimi jesteśmy. W między czasie poznałam Toma, Ethan i Oskara- najlepsi przyjaciele ever. Pod przypływem tych wydarzeń zaczęły spływać mi łzy po policzkach. Ktoś mnie przytuliła, nie rozpoznałam na początku kto to był, ale po chwili poczułam perfumy Filipa i to był oczywiście on. Wtuliłam się w niego mocniej i z upływem czasu przestałam płakać. Lekcje się już dawno zaczęły, ale nie myślałam żeby na nie powrócić. Spytałam się, czy nie chciałby ze mną pójść do mnie. Zgodził się. Poszliśmy do mnie, cały czas przytuleni do siebie. Przy nim czuję się tak swobodnie, nie wiem czy oś do niego czuję, może tak, ale jeszcze tego nie odkryłam. Weszliśmy do domu i usiedliśmy na kanapie w salonie. Rozmawialiśmy cały czas. Naglę, nawet nie wiem dlaczego ale chciałam żeby mnie ktoś pocałował.
-Emm… może to zabrzmieć głupio, ale czy możesz mnie pocałować?- zapytałam się cicho, chowając twarz we włosy, ponieważ poczułam jak policzki mi się zaczerwieniły. Na początku Filip był zdezorientowany, ale przybliżyła się do mnie i lekko pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i tak zaczęliśmy się całować. Był bardzo delikatny, jakby nie chciał mnie uszkodzić. W tym momencie jakbym zaczęła cos do niego czuć. Zawsze był przy mnie kiedy go potrzebowałam, zawsze pocieszał, przytulał, po prostu był przy mnie. Nagle oderwał się ode mnie. Położyła swoją dłoń na moim policzku i popatrzył mi się w oczy. Miał śliczne oczy, takie zielone.
-Chciałem ci to powiedzieć, ale się bałem. Ale wydaje mi się, że teraz jest idealny moment. Jeśli się nie zgodzisz zrozumiem cie, znamy się krótko, ale czuję jakbym cie znał całe życie. Uwielbiam jak się uśmiechasz, twoje oczy jak są uśmiechnięte, twoje długie blond włosy, które jak zawieje wiatr, fruwają w każdą stronę. Uwielbiam cie całą. Poczułem coś do ciebie, za każdym razem jak cię widzę, nie wiem czy można to nazwać tak, ale tak jakby latają mi motylki po brzuchu i w sercu robi się tak ciepło. Zakochałem się w tobie i nie wiem czy ty we mnie też, ale chciałabym się zapytać, czy chciałabyś zostać moją dziewczyną.- cały czas się na mnie patrzył. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chyba też się w nim zakochałam, a gdy zapytał mnie o chodzenie, byłam uradowana, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, dlatego przybliżyłam się i zmniejszyłam odległość dzielącą od nas i go pocałowałam. Chłopak na początku nie odwzajemnił pocałunku, ale po krótkiej chwili zaczęliśmy się delikatnie całować. Oderwałam się od niego i popatrzyłam się na niego.
- Czy to znaczy że się zgadzasz?- zapytał nieśmiale.
-Oczywiście głuptasie- przytuliłam się do niego. Tak spędziliśmy resztę dnia.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tak na dobry początek dnia. Uznałam ze dodam teraz ten rozdział, bo później mogę nie mieć kiedy. Wyjeżdżam dzisiaj w nocy do Chorwacji i nie wiem czy będę miała czas na opublikowanie następnego rozdziału. Może się uda, ale to się jeszcze zobaczy. A co sądzicie o rozdziale?  Dla mnie taki sobie, chyba zrezygnuje z niego, tylko dojede do 20 i koniec, nie opłaca się wogule dalej pisać, jak nikt nie wchodzi, nawet nie wiem dlaczego teraz to pisze, może mam nadzieje ze jednak choć jedna osoba to czyta i dlatego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz