poniedziałek, 21 lipca 2014

11 rozdział



*Oczami Leny*
Obudziłam się sama, nawet przed budzikiem. Ale to było przymusowe bo na dworze padało i krople deszczu uderzały w parapet i okno, robiąc straszny hałas. Od niechcenia wyczołgałam się z cieplutkiej kołdry i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny ciepłej wody. Ściągnęłam piżamkę i weszłam do wody. Na gąbkę wlałam trochę miętowego płynu do ciała. Umyłam się dokładnie. Umyłam włosy szamponem o zapachu jabłka i posiedziałam jeszcze chwile w wannie dopóki woda nie zaczęła się ochładza. Wyszłam z wanny, wytarłam się niebieskim, puchowym ręcznikiem i zawiązała go na sobie. Uczesałam włosy i poszłam do pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to:


Popatrzyłam na zegarek i była 5.30. Ale musiałam się wcześniej obudzić. Słyszałam na dole jakieś hałasy. Dlatego zeszłam na dół po cichutku i weszłam do kuchni. Tam była moja mama. Na początku jej nie poznałam. Czego się dziwicie jak od prawie miesiąca jej nie widziałam, choć z nią mieszkam. Miała na sobie to:




W ręce trzymała czarny płaszcz. Nawet mnie nie zauważyła. Wołałam nie wnikać gdzie pracuje. Gdy tak na nią teraz patrzyłam aż zatęskniłam za tatą. Może on się z mamą nie dogadywał ale ze mną jak najbardziej. Mama pewnie ma w swoim pokoju do niego numer telefonu. Jak pójdzie to poszukam go.  Zauważyłam też że się bardzo zmieniła, kiedyś tak się nie ubierała, można powiedzieć że tak wyzywająco. Ubierała się jak normalna 30 latka. A teraz to gorzej ode mnie. Przypomina mi Jessice.
-Cześć mamo- odgoniłam wszystkie myśli i się przywitałam
-Ooo, cześć córciu, co tak wcześniej wstałaś? To do Ciebie nie podobne.- popatrzyła na mnie, jakbym coś złego zrobiłam
-Deszcz mnie obudził.- powiedziałam podchodząc do szafki i wyciągając płatki.
-Mówiłam Ci już jaka piękna jesteś?- powiedziała do mnie. Ona nigdy mi tego nie mówiła, albo przynajmniej gdy jesteśmy same.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się do niej.- Fajnie cię znowu widzieć- popatrzyłam się na nią z tęsknotą
-Mi Ciebie też kochanie- podeszła do mnie i dała mi całusa w czoło- Przepraszam Cię, obiecuje Ci że kiedyś ci to wynagrodzę, a teraz muszę iść do pracy, postaram się wcześniej urwać z pracy i spędzę z tobą wieczór jak matka z córką- uśmiechnęła się do mnie pogodnie.
-Dobrze, już nie mogę się doczekać. Pa- uśmiechnęła się do mnie na koniec, po czym założyła płaszcz i wyszła z domu. Wzięłam wcześniej wyciągnięte płatki, z lodówki wzięłam mleko i podeszłam do stołu. Do miski nasypałam sobie płatków czekoladowych i nalałam mleko. Wzięłam się za jedzenie. Rozmyślałam cały czas o tacie, co robi, czy tęskni. Postanowiłam pójść do mamy pokoju i poszukać do niego numeru. Gdy weszłam do jej pokoju od razu pokierowałam się do komody. To co tam znalazłam zamurowało mnie obłędnie. Było tam mnóstwo koronkowej, skąpej bielizny, w następnej szafce prezerwatywy, wibratory i inne zabaweczki. Był też zeszyt i pisała tam komu i kiedy obciągała. Nie mogłam uwierzyć, że aż tak się stoczyła. W szafce nocnej w końcu znalazłam to co szukałam. Szybko przepisałam numer do telefonu i wyszłam z mamy pokoju. Nie chciałam tam być i nie chciałam w najbliższym czasie widzieć matkę, jeśli mogę ją tak jeszcze nazwać. Weszłam do pokoju i spakowałam swoje książki do torby. Zarzuciłam ją na ramię i wyszłam z pokoju. Poszłam jeszcze do kuchni wziąć jogurt i spakowałam go. Wyciągnęłam swojego Iphona i zadzwoniłam do Kuby, żeby po mnie nie przychodził. Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz i powoli szłam w stronę szkoły. Była dopiero 7.10 więc miałam jeszcze dużo czasu. Po drodze natknęłam się na Mateusza. Zaproponował mi spacer po parku. Nie miałam nic przeciwko temu więc poszłam razem z nim. Rozmawialiśmy przez cały czas. Dopiero teraz zobaczyłam jakie ma piękne niebieskie oczy. Gdy usiedliśmy na ławeczce zobaczyłam zbliżającą się do nas Jessice. Jeszcze jej tu brakowało- pomyślałam sobie .
-Cześć Mati i jak przyjdziesz na dzisiejszą imprezę do mnie?- zapytała się piskliwym głosem
-Po pierwsze nie nazywaj mnie tak. Po drugie nie widzisz że właśnie rozmawiałem? Po trzecie nigdy do ciebie nie przyjdę, a po czwarte spiepszaj stąd zanim się wkurzę.- powiedział „złowrogo”. Ona popatrzyła na niego a potem na mnie
-No tak wolisz nową, rozumiem. Tylko co ta dziwka ma czego ja nie mam? Bo jesteś następną osobą która ją broni.- powiedziała z ironią w głosie
-To moja przyjaciółka i nie nazywaj jej tak, bo sama nią jesteś. A jeśli chcesz wiedzieć co ona ma co ty nie masz, to tylko popatrz na nią. Ma boski charakter, jest przyjacielska, miła, pomocna, otwarta, jest naturalnie piękna, ubiera się jak przystało na nastolatkę- gdy to powiedział, czułam, że zarumieniłam się. To bardzo miłe z jego strony, że tak o mnie uważa- a ty? Suka i tyle. Bez współczucia, plastikowa, tona makijażu, zero tolerancji. Więc już teraz do cholery jasnej sobie z tond pójdź.-Ona nie mogła uwierzyć co właśnie do niej powiedział Mateusz. W końcu jej ktoś dobrze wygarnął. Nie miała nic więcej do powiedzenia i sobie poszła.
-Naprawdę tak o mnie myślisz- zapytałam się w końcu
-Choć tak krótko cię znam, mógłbym wymieniać cały czas jaka jesteś i co o tobie sądzę. Ale są to wszystko pozytywne cechy- uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam. Przytuliłam się do niego. Na początku był zszokowany, ale potem odwzajemnił uścisk. Zauważyłam, że w oddali zbliżają się do nas Marcel z Igorem. Wstaliśmy z ławki i także szliśmy w ich stronę. Chłopaki przybyli sb nawzajem swoje przywitania. Każdy ma ze sobą inne. Ja dałam każdemu całusa w policzek. Poszliśmy razem do szkoły, tam dołączyli się do nas Kuba i Filip. Lekcje minęły bardzo szybko. Po szkole Kuba mnie odprowadziła do domu. Jedno pytanie mnie nękało od wczoraj, czy Megan zrobiła to specjalnie. Wiedziałam, że przyjaźnie się z chłopakami, może oni coś wiedzą. Postanowiłam zapytać się Kuby
-Emm.. mogę się o coś zapytać?
-Jasne, pytaj o co chcesz- odpowiedział
-Czy Dawid zrobił to specjalnie i mi nie powiedział że jedzie w trasę razem z Megan. Jak do niej dzwoniłam to nie była za bardzo dla mnie miła i nie chciała ze mną rozmawiać. A sądząc po tweetach jakie dodała na tt to nieźle się tam bawi. –gdy to mówiłam nie chciałam patrzyć na niego, głupio mi się zrobiło
-Nam też na początku nie powiedział. Dopiero jak do niego zadzwoniłem to wtedy. A jeśli chodzi o Megan to pojechała żeby nie było mu nudno. Chyba wiesz o czym mówię?- zaśmiał się
-Ja nie mogę się z takimi ludźmi przyjaźnić, ja nie mogę tego pojąć. Wiedziałam, że tak będzie, jeśli za szybko komuś zaufam.- chciałam się rozpłakać ale nie chciałam tak przy Kubie, bo co on by sobie o mnie pomyślał- A dzwoni czasami do ciebie lub do reszty chłopaków? Czy tez się ciebie zbywa i nie odbiera telefonów?
-On do nas nie dzwoni, jak coś to mu do niego, ale naprawdę rzadko, a jak rozmawiamy to może z dwie minuty bo mówi że nie ma czasu. My już się do tego przyzwyczailiśmy, ty też musisz- podszedł bliżej mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego
-Dziękuje
-A za co?- zapytał zdziwiony
-Za to że jesteś i mam nadzieję że nigdy nie opuścisz.
-Obiecuję
Postaliśmy jeszcze chwilę przytulenia, a potem musiał już pójść do domu. Powiedział, że jeszcze do mnie dzisiaj przyjdzie z Filipem lub Mateuszem .Weszłam do domu, poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka i usnęłam.
*Oczami Kuby*
Gdy Lena się mnie zapytała o Dawida i Megan, aż głupio mi się zrobiło, ale lepiej żeby znała prawdę. Muszę do Kwiatkowskiego zadzwonić i powiedzieć mu o tym, bo pewnie jak przyjedzie będzie myślał, że wszystko jest tak jak dawniej, ale nie będzie. Poszedłem do domu, wszedłem do swojego pokoju i postanowiłem zadzwonić do niego
//rozmowa telefoniczna//
(D-Dawid, K-Kuba)
K- Cześć
D- Cześć, posłuchaj mam mało czasu, zaraz mam próbę i nie chcę się spóźnić
K- Musze powiedzieć ci coś o Lenie
D- To słucham
K- Pytała się dzisiaj o ciebie i o Megan. Musiałem jej powiedzieć prawdę, bo wcześniej czy później by się sama dowiedziała -ściszyłem trochę głos- Jak jej to powiedziałem była smutna i powiedziała, że nic nie będzie tak samo jak wcześniej. Więc jak przyjedziesz to musisz być z nią ostrożny. I  niech ci tam nie odwala za bardzo. A i jeszcze powiedz Megan, żeby się do niej nie odzywała, bo powiedziała że nie może się z takimi ludźmi przyjaźnić. A teraz już idź na próbę.
D- Poczekaj jeszcze…- nie chciałem żeby dokończył, dlatego rozłączyłem się. Może teraz mieć do mnie urazę ale jednak Lena jest dla mnie ważniejsza. Traktuje ją jak siostrę, na dam jakiemuś chłopakowi ją źle traktować, a szczególnie Kwiatkowskiemu. Zadzwoniłem jeszcze do Filipa czy nie chciałby ze mną dzisiaj wpaść do Leny. Zauważyłem, że ostatnio często ze sobą rozmawiają i nieźle się dogadują. Oczywiście zgodził się. Potem zadzwoniłem do Mateusza i też się zgodził. Mają do mnie wpaść o 17 i razem do niej pójdziemy.
*Oczami Dawida*
Gdy Kuba rozłączył się, zacząłem myśleć o tym co mi powiedział. Ma ona naprawdę rację. Co ja sobie myślałem, że wrócę do Gorzowa i będzie wszystko tak jak dawniej, że dalej będę się przyjaźnił z Leną. Nie. Tak wcale nie będzie, a to wszystko przeze mnie i moją głupotę. Muszę jej to jakoś wynagrodzić. Niespodziankę jej jakąś zrobię. Tylko jeszcze nie wiem jaką .Porozmawiam z menagerem może uda się jakoś przyśpieszyć trasę i szybciej wrócę do domu. Ale jak na razie nie mogę zawieźć swoich fanów. To dzięki nim tutaj jestem, spełniam marzenia i jestem dla nich. Coś za coś, ale nie zawsze to jest sprawiedliwe. Ale wiem jedno nigdy nie porzucę fanów, oni we mnie cały czas wierzą i będą przy mnie cały czas. Kocham ich, ale Lenę tez drażę jakimś uczuciem. Nie mogłem się w niej zakochać, bo nawet jej nie znam, ale zależy mi na tym żebyśmy mieli ze sobą dobre stosunki i się dogadywali. Dała mi szansę a ja ją kolejny raz zmarnowałem. Jestem idiotą. Naprawdę. Muszę zacząć inaczej żyć. Ale najpierw muszę pozbyć się Megan, ona wszystko psuje. Wiem że była przyjaciółką z Leną a teraz już raczej nie i mi nie pomoże mi jej odzyskać. Zostają chłopki, tylko żeby się zgodzili. Kuba na pewno jest na mnie zły i to bardzo, ale nie tylko on jest moim przyjacielem, który przyjaźni się z Leną. Od zamyśleń wyrwał mnie głos mojego menagera. Musiałem już pójść na próbę. Za godzinę miał się rozpocząć koncert. Jestem teraz w Krakowie i nie mogę się już doczekać, kiedy wejdę na scenę, dziewczyny będą piszczeć, a z siebie dam wszystko, koncert się skończy i pójdę spać. Teraz o niczym innym nie mażę tylko o spaniu i jedzeniu. Czy już kiedyś mówiłem że kocham jeść? Nie? To teraz mówię, kocham jeść, jestem uzależniony od jedzenie. Musiałem skończyć te rozmyślanie i iść na scenę, bo pewnie się już o mnie niepokoją. Poszedłem. Po 2 godzinach koncert się skończył. Była miazga, kocham moich fanów i są niemożliwi. Oczywiście pod tym pozytywnym sensem. Odrazy po występie udałem się do hotelu i poszedłem spać. Byłem strasznie zmęczony, muszę ochłonąć. Rozmyślałem jak przeprosić Lenę i wpadłem na pewien pomysł tylko muszę jutro zadzwonić do chłopaków i zapytać czy mi pomogą. Mam nadzieję że się zgodzą bo inaczej będzie trudno. Ale jak to się mówi dla chcącego nic trudnego. Więc wszystko jest przede mną. Koło północy usnąłem.


------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec rozdziału. Jest trochę oczami Dawida, ale wiem że strasznie krótko. Z czasem będzie coraz więcej.Wiem, że spóźniony, ale kogo to obchodzi jak nikt go nie czyta.
Ale martwi mnie to ze nikt nie wchodzi na bloga, czy aż tak nudny jest? Jeśli tak, to mogę go zawiesić, albo usunąć. Jeśli tak dalej będzie, że zaledwie 5 osób będzie wchodziło przez tydzień na bloga, to ja go zawieszam.
Kolejny rozdział nie wiem kiedy będzie, może w przyszłym tygodniu, a jak zobaczę, ze więcej osób weszło na bloga to dodam jeszcze w tym tygodniu.
Koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz