sobota, 12 lipca 2014

10 rozdział



*Oczami Leny*
Obudziłam się dość drastycznie, bo poczułam zimną, wręcz lodowatą wodę na całym ciele i pościeli. Gdy popatrzyłam kto mi to zrobił zobaczyłam śmiejącego się ze mnie Kube. Jak mnie to wnerwiło. Wzięłam poduszkę którą miałam pod ręką i nią w niego rzuciłam. On się tego nie spodziewał i dostał nią w głowę. Chciałam powstrzymać śmiech ale mi się nie udało. Wybuchłam śmiechem. Kuba na początku był zdezorientowany ale po chwili też zaczął się śmiać.
-To za pobudkę- uśmiechnęłam się łobuzersko, po tym jak się uspokoiłam
-To nic nie bolało. Możesz być spokojna- odpowiedział. Nie chciałam się z nim kłócić, więc wzięłam swojego IPhona z szafki koło łóżka i sprawdziłam godzinę. Dochodziła 7. Zdziwiło mnie to bardzo, bo tak wcześniej do mnie nie przychodził. Ale może miał jakiś powód lub po prostu nudziło się mu i dlatego przyszedł  do mnie. A wspominałam kiedyś, że mama sama go poprosiła, żeby codziennie do mnie przychodził i mnie budził? Nie? To już wiecie. Mama dała mu nawet klucze do naszego domu, bo jej już wtedy nie ma, a ja mu przecież nie otworze. Ale już nie ważne. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej:


Weszłam do łazienki, położyłam ubrania na toaletce, a sama weszłam pod prysznic i wzięłam szybką kąpiel. Wytarłam się porządnie i ubrałam nową czarną, koronkową bieliznę. Możecie się zastanawiać dlaczego koronkową, ale ja właśnie takie lubię. Są bardzo wygodne. Na to ubrałam wcześniej przygotowane ubrania. Na włosach zaplątałam warkocza, którego przełożyłam przez jedno ramie. Nałożyłam delikatny makijaż składający się z pudru, tuszu do rzęs i błyszczyka. Po skończeniu wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Kuba leży w najlepsze na MOIM łóżku. Pomyślałam na początku żeby oblać go wodą, ale nie chciałam być chamska. Podeszłam do niego i zobaczyłam że ma zamknięte oczy. Nie przejmowałam się nim i spakowałam wszystkie potrzebne mi książki. Po drodze wzięłam jeszcze moje czarne vansy i wyszłam. Poszłam do kuchni, wzięłam jabłko. Spakowałam do torby. Już miałam wychodzić z domu, gdy nagle ktoś objął mnie od tyły w talii. Drgnęłam.
-Spokojnie księżniczko, to tylko ja- odetchnęłam spokojnie. W sumie to kogo innego mogłam się spodziewać, skoro wcześniej był w moim pokoju. – Możemy już iść, bo za 10 min zaczynają się lekcje, a chyba nie chcesz się spóźnić i rozmawiać sobie z dyrektorem, a potem tak jak wcześniej wylądować na komisariacie.
- Czekaj skąd wiesz, że byłam na komisariacie?- odwróciłam się w końcu do niego i popatrzyłam na niego podejrzanie. Nagle uświadomiłam sobie, że Filip musiał mu powiedzieć. W sumie to czego mogłam się innego spodziewać, są najlepszymi przyjaciółmi już długo.- Dobra nie musisz odpowiadać- uśmiechnęłam się do niego słodko, a on jedynie rozbawiony prychnął.- A u was w szkole tak zawsze jest? No wiesz, że od razu dyrektor i policja.
-Odkąd pamiętam to tak właśnie było. Bezpieczeństwo i nauka na pierwszym miejscu. Jeśli chcesz się urwać ze szkoły to musisz mieć niezłą wymówkę, albo zwolnienie od mamy, bo inaczej wiesz co się stanie. Na początku też tak miałem, ale teraz wiem już co robić i tak często mnie to nie spotyka- uśmiechnął się do mnie opiekuńczo. Wyszliśmy z domu, zamknęłam na klucz drzwi i ruszyliśmy w kierunku szkoły. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy,  nie wstydziłam się go. Powiedziałam też mu że na weekend przyjadą moi przyjaciele z Gdańska i fajnie by było gdyby też ich poznał. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się przed wejściem do szkoły. Weszliśmy i pokierowaliśmy się do swoich szafek. Wyciągnęłam książki do chemii. Nie ma to jak rozpocząć dzień od mojej ulubionej chemii (wyczuj sarkazm). Podszedł do nas Marcel, Mateusz. Igor i Filip. Dałam każdemu całusa w pliczek , a Z Kubą przybyli sobie piętki, żółwiki. Nie było znowu Dawida, potem spytam się Kuby lub któregoś z chłopaków, może oni coś wiedzą. Poszłam do klasy. Po minucie zadzwonił dzwonek, że lekcje się zaczynają. Znowu nie było Megan. Zaczynam się o nią martwić. W sumie wczoraj z nią rozmawiałam, ale nie mówiła „normalnie”. Słyszałam jakieś śmiechy za nią. Musiała się dobrze bawić. Postanowiłam że potem tez do niej zadzwonię. Przysiadł się do mnie Mateusz. Na szczęście bo nie chciałam sama siedzieć i nudzić się przez całą lekcje. Pani omawiał temat a ja coraz bardziej poznawałam Matiego. On zaczął opowiadać mi kawały a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu i wybuchłam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Mateusz tez zaczął się głośno śmiać, a zaraz za nim reszta przyjaciół. Potem doszło do tego, że cała klasa się śmiała, a gdy zobaczyłam na panią, próbowała tez się powstrzymać od śmiechu. Nie wiedzą z czego się śmiejemy ale każdy zaczął. Przynajmniej nie będziemy mieli przerąbane. Lekcja się skończyła, a ja poszłam razem z Filipem na stołówkę, zjeść lunch. Ja zjadłam tylko jabłko, a on 3 kanapki i 5 batoników. Nie wiem jak on to  zmieścił, ale dobra. Dręczyła mnie myśl co się dzieje z Meg i Dawidem. Postanowiłam się w końcu spytać.
-Emm.. trochę głupie pytanie, ale nie wiesz co się dzieje z Dawidem, bo od wczoraj go nie ma w szkole. Nie żebyś pomyślał że się o niego martwię, ale wcześniej chodził do mnie i przepraszał, a teraz nawet nie pojawia się w szkole. I tak trochę dziwnie się czuje.- powiedziałam lekko skrępowana.
-Czekaj to Ci nie powiedział? Widocznie nie miał czasu, ale nie musisz się martwić.-uśmiechnął się do mnie.- Pojechał w nieoczekiwaną  trasę koncertową po Polsce i ma go nie być miesiąc w szkole.
-Aha. A mam dla ciebie i reszty chłopaków taka propozycję. Kuba już o niej wie i on się na to zgodził. Jeszcze pozostaliście wy. A chodzi o to że w weekend przyjeżdżają moi najlepsi przyjaciele z Gdańska i tak sobie pomyślałam że może chcielibyście się poznać. To dla mnie na prawdę ważne, bo oni zostają u mnie na ponad dwa tygodnie. A nie chce zostawiać was a ich tym bardziej, są dla mnie naprawdę ważni, ale nie myśl sobie że wy też nie, tylko oni są dłużej- popatrzyłam na niego i się  uśmiechnęłam a on to odwzajemnił
-Spoko, nie musisz się  tłumaczyć, chętnie poznałbym gości, którzy się przyjaźnili z tobą przede mną –uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam.
-Dziękuje jesteś kochany- wstałam z ławki i podeszłam do Filipa, który się we mnie wpatrywał zdziwiony co chce zrobić. Ja podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek. Czułam jak on się mimowolnie uśmiecha, dlatego ja też się uśmiechnęłam.
-Dla ciebie zawsze skarbie.- Wstaliśmy i poszliśmy poszukać chłopaków. Znaleźliśmy ich już przed klasą. Ja szybko poszłam po książki i wróciłam do nich. Zapytałam się czy nie chcieliby poznać moich przyjaciół i oni uradowani zgodzili się. Potem jeszcze  wygłupialiśmy się. Jesteśmy zgraną paczką. Zauważyłam, że dziewczyny się na mnie dziwnie patrzą, lub cos o mnie gadają, ale jak na razie się tym nie przejmuje. Ale najgorsze jest to ze muszę codziennie  widzieć Jessice (dziewczynę, z która pieprzył się Dawid) Za każdym razem patrzy na mnie jakby chciała mnie co najmniej zabić. Ja się nią nie przejmuje, bo kto by się przejmowała taką dziwką, która obciągała pewnie każdemu chłopakowi w tej szkole. Reszta dnia w szkole minęła spokojnie. Po szkole poszłam razem z Mateuszem na pizze. Miło z jego strony że mnie zaprosił. Przynajmniej mogę go trochę bardziej poznać i pogadać z nim, tak aby nikt nas nie upominał. Spędziliśmy miło czas. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy, a co najważniejsze śmialiśmy się. Jest naprawdę fajny. Na początku sprawiał wrażenie chłopaka, który kocha imprezować i jest Bad boyem, ale jak się go bliżej pozna jest naprawdę uroczy, zabawny i opiekuńczy. No i oczywiście słodki. Po skończonym posiłku, postanowił mnie odprowadzić do domu. Bardzo miło z jego strony, bo nie każdy chłopak to robi. Zapraszałam go do środka, ale mówił że się śmieszy do domu, bo mama chciała aby jej pomógł w remoncie. Rozumiem, kiedyś mama też ode mnie tego wymagała, ale teraz już tego nie ma. Pożegnałam się z nim, dając buziaka w policzek a on  zamykając mnie w miniowym uścisku. Czułam od niego ciepło, takie przyjacielskie. Bardzo miłe to było. Przypomniałam sobie jak to robił Chris i Oskar. Gdy o nich myślę, tęsknie za nimi i naszymi odpałami i rozmowami. Tymi na żarty i tymi poważnymi. Ale na szczęście dzisiaj już jest środa, a w sobotę maj Ado mnie przyjechać. Mam zamiar z nimi spędzić niesamowity czas. Odrobić ten miesiąc w którym się nie widzieliśmy. Musze jakoś zdobyć zwolnienie, albo udawać chorą. Chcę być z nimi jak najdłużej się da. Czterech chłopaków w jednym domu z jedną dziewczyną, to naprawdę jest w porządku. Ale przynajmniej mam pewność, że oni mi nic złego nie zrobią. Będą się mną opiekowali i troszczyli. Czasami się dziwnie tak czyje, ale takich ich właściwie lubie. Ale także wtedy kiedy wymykaliśmy się z lekcji, albo w środku nocy na imprezę. Nocowania u siebie, wspólne spędzone wakacje, wyjazdy, biwaki i dużo, dużo więcej. Gdy tak rozmyślałam o nich na łóżku, przypomniałam sobie,  że wciąż nie wiem co się dzieje z Meg. Długo się nie zastanawiałam i zadzwoniłam do niej.
//rozmowa telefoniczna//
-Hej Meg, martwię się o Ciebie, nie ma cię już drugi dzień w szkole, a nie powiedziałaś mi gdzie jedziesz, lub dlaczego nie przychodzisz. Wszystko u ciebie w porządku? Może mam do Ciebie przyjść?- Pytałam się przejęta
-Posłuchaj mnie Lena. Nie ma mnie w szkole i przez najbliższy miesiąc nie będę. Przepraszam Cię, że nie zadzwoniłam do ciebie i nie poinformowałam cię, ale nie wiedziałam że się tak będziesz martwić. Jestem w busie i jeżdżę razem z KIMŚ na koncerty. Przepraszam Cię jeszcze raz, ale nie mogę rozmawiać. Porozmawiamy na spokojnie jak przyjadę. Nie martw się o mnie i jak na razie nie dzwoń. Pa.- rozłączyła się
//koniec rozmowy//
Poczułam się dziwnie. Nie rozmawiała ze mną normalnie, tylko jakby robiła łaskę, ze w ogóle się do mnie odzywa. Dobra nie ważne, wiedziałam że tak będzie, bo to jest w końcu dziewczyna, a im nie można tak ufać jak chłopakom. Tylko jedno mnie dziwi dlaczego pojechała z Dawidem i co tam robią.  Dobra nie ważne. Jak nie chce się ze mną przyjaźnić, to wcale nie musi, tylko żebym miała nawet dobry kontakt z jej bratem, to będzie wszystko dobrze. Sprawdziłam jeszcze tt i weszłam na jej profil i tam dodała post „Nie ma to jak dobra zabaw w dobrym towarzystwie @kwiatkowskioff” albo „Są procenty, jest impreza. Nawet nie wiecie jak fajnie można urządzić imprezę w busie” Czyli, już teraz jest wszystko jasne. Dawid wziął ją do towarzystwa w ciągu dnia i na noc w łóżku. Myślałam że jest inny, ale znowu się na nim zawiodłam. A najgorsze jest to że ja zaczęłam naprawdę lubić Megan, ale jak to każda dziewczyna, okazała się podstępną suką. Dobrze przynajmniej, że się dowiedziałam w taki sposób i teraz, niż później i niewiadomo w jakich okolicznościach. Postanowiłam odłożyć laptopa i położyć się spać. Poszłam do łazienki, przebrałam się w piżamę, która składał się z za dużej bokserki i szortów. Włosy upięłam w luźnego koka na czubku głowy. Zmyłam makijaż i poszłam do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co o nim sądzicie? Jeszcze są nudne rozdziały i mało Kwiata, ale obiecuję że do 15 rozdziału będzie go trochę więcej.  Mam nadzieję że ktoś jeszcze wchodzi w tego bloga i chociaż jedna osoba czyta opowiadanie.
Następny rozdział w piątek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz