*Oczami Leny*
Obudziłam się dość drastycznie, bo poczułam zimną, wręcz
lodowatą wodę na całym ciele i pościeli. Gdy popatrzyłam kto mi to zrobił
zobaczyłam śmiejącego się ze mnie Kube. Jak mnie to wnerwiło. Wzięłam poduszkę
którą miałam pod ręką i nią w niego rzuciłam. On się tego nie spodziewał i
dostał nią w głowę. Chciałam powstrzymać śmiech ale mi się nie udało. Wybuchłam
śmiechem. Kuba na początku był zdezorientowany ale po chwili też zaczął się
śmiać.
-To za pobudkę- uśmiechnęłam się łobuzersko, po tym jak się
uspokoiłam
-To nic nie bolało. Możesz być spokojna- odpowiedział. Nie
chciałam się z nim kłócić, więc wzięłam swojego IPhona z szafki koło łóżka i
sprawdziłam godzinę. Dochodziła 7. Zdziwiło mnie to bardzo, bo tak wcześniej do
mnie nie przychodził. Ale może miał jakiś powód lub po prostu nudziło się mu i
dlatego przyszedł do mnie. A wspominałam
kiedyś, że mama sama go poprosiła, żeby codziennie do mnie przychodził i mnie
budził? Nie? To już wiecie. Mama dała mu nawet klucze do naszego domu, bo jej
już wtedy nie ma, a ja mu przecież nie otworze. Ale już nie ważne. Wstałam z
łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej:
Weszłam do łazienki, położyłam ubrania na toaletce, a sama
weszłam pod prysznic i wzięłam szybką kąpiel. Wytarłam się porządnie i ubrałam
nową czarną, koronkową bieliznę. Możecie się zastanawiać dlaczego koronkową,
ale ja właśnie takie lubię. Są bardzo wygodne. Na to ubrałam wcześniej
przygotowane ubrania. Na włosach zaplątałam warkocza, którego przełożyłam przez
jedno ramie. Nałożyłam delikatny makijaż składający się z pudru, tuszu do rzęs
i błyszczyka. Po skończeniu wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Kuba leży w
najlepsze na MOIM łóżku. Pomyślałam na początku żeby oblać go wodą, ale nie
chciałam być chamska. Podeszłam do niego i zobaczyłam że ma zamknięte oczy. Nie
przejmowałam się nim i spakowałam wszystkie potrzebne mi książki. Po drodze
wzięłam jeszcze moje czarne vansy i wyszłam. Poszłam do kuchni, wzięłam jabłko.
Spakowałam do torby. Już miałam wychodzić z domu, gdy nagle ktoś objął mnie od
tyły w talii. Drgnęłam.
-Spokojnie księżniczko, to tylko ja- odetchnęłam spokojnie.
W sumie to kogo innego mogłam się spodziewać, skoro wcześniej był w moim
pokoju. – Możemy już iść, bo za 10 min zaczynają się lekcje, a chyba nie chcesz
się spóźnić i rozmawiać sobie z dyrektorem, a potem tak jak wcześniej wylądować
na komisariacie.
- Czekaj skąd wiesz, że byłam na komisariacie?- odwróciłam
się w końcu do niego i popatrzyłam na niego podejrzanie. Nagle uświadomiłam
sobie, że Filip musiał mu powiedzieć. W sumie to czego mogłam się innego
spodziewać, są najlepszymi przyjaciółmi już długo.- Dobra nie musisz
odpowiadać- uśmiechnęłam się do niego słodko, a on jedynie rozbawiony
prychnął.- A u was w szkole tak zawsze jest? No wiesz, że od razu dyrektor i
policja.
-Odkąd pamiętam to tak właśnie było. Bezpieczeństwo i nauka
na pierwszym miejscu. Jeśli chcesz się urwać ze szkoły to musisz mieć niezłą
wymówkę, albo zwolnienie od mamy, bo inaczej wiesz co się stanie. Na początku
też tak miałem, ale teraz wiem już co robić i tak często mnie to nie spotyka-
uśmiechnął się do mnie opiekuńczo. Wyszliśmy z domu, zamknęłam na klucz drzwi i
ruszyliśmy w kierunku szkoły. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy, nie wstydziłam się go. Powiedziałam też mu że
na weekend przyjadą moi przyjaciele z Gdańska i fajnie by było gdyby też ich
poznał. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się przed wejściem do szkoły.
Weszliśmy i pokierowaliśmy się do swoich szafek. Wyciągnęłam książki do chemii.
Nie ma to jak rozpocząć dzień od mojej ulubionej chemii (wyczuj sarkazm).
Podszedł do nas Marcel, Mateusz. Igor i Filip. Dałam każdemu całusa w pliczek ,
a Z Kubą przybyli sobie piętki, żółwiki. Nie było znowu Dawida, potem spytam
się Kuby lub któregoś z chłopaków, może oni coś wiedzą. Poszłam do klasy. Po
minucie zadzwonił dzwonek, że lekcje się zaczynają. Znowu nie było Megan.
Zaczynam się o nią martwić. W sumie wczoraj z nią rozmawiałam, ale nie mówiła
„normalnie”. Słyszałam jakieś śmiechy za nią. Musiała się dobrze bawić. Postanowiłam
że potem tez do niej zadzwonię. Przysiadł się do mnie Mateusz. Na szczęście bo
nie chciałam sama siedzieć i nudzić się przez całą lekcje. Pani omawiał temat a
ja coraz bardziej poznawałam Matiego. On zaczął opowiadać mi kawały a ja nie
mogłam powstrzymać śmiechu i wybuchłam głośnym, niepohamowanym śmiechem.
Mateusz tez zaczął się głośno śmiać, a zaraz za nim reszta przyjaciół. Potem
doszło do tego, że cała klasa się śmiała, a gdy zobaczyłam na panią, próbowała
tez się powstrzymać od śmiechu. Nie wiedzą z czego się śmiejemy ale każdy
zaczął. Przynajmniej nie będziemy mieli przerąbane. Lekcja się skończyła, a ja
poszłam razem z Filipem na stołówkę, zjeść lunch. Ja zjadłam tylko jabłko, a on
3 kanapki i 5 batoników. Nie wiem jak on to
zmieścił, ale dobra. Dręczyła mnie myśl co się dzieje z Meg i Dawidem.
Postanowiłam się w końcu spytać.
-Emm.. trochę głupie pytanie, ale nie wiesz co się dzieje z
Dawidem, bo od wczoraj go nie ma w szkole. Nie żebyś pomyślał że się o niego
martwię, ale wcześniej chodził do mnie i przepraszał, a teraz nawet nie pojawia
się w szkole. I tak trochę dziwnie się czuje.- powiedziałam lekko skrępowana.
-Czekaj to Ci nie powiedział? Widocznie nie miał czasu, ale
nie musisz się martwić.-uśmiechnął się do mnie.- Pojechał w nieoczekiwaną trasę koncertową po Polsce i ma go nie być
miesiąc w szkole.
-Aha. A mam dla ciebie i reszty chłopaków taka propozycję.
Kuba już o niej wie i on się na to zgodził. Jeszcze pozostaliście wy. A chodzi
o to że w weekend przyjeżdżają moi najlepsi przyjaciele z Gdańska i tak sobie
pomyślałam że może chcielibyście się poznać. To dla mnie na prawdę ważne, bo
oni zostają u mnie na ponad dwa tygodnie. A nie chce zostawiać was a ich tym
bardziej, są dla mnie naprawdę ważni, ale nie myśl sobie że wy też nie, tylko
oni są dłużej- popatrzyłam na niego i się
uśmiechnęłam a on to odwzajemnił
-Spoko, nie musisz się
tłumaczyć, chętnie poznałbym gości, którzy się przyjaźnili z tobą przede
mną –uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam.
-Dziękuje jesteś kochany- wstałam z ławki i podeszłam do
Filipa, który się we mnie wpatrywał zdziwiony co chce zrobić. Ja podeszłam do
niego i dałam mu buziaka w policzek. Czułam jak on się mimowolnie uśmiecha,
dlatego ja też się uśmiechnęłam.
-Dla ciebie zawsze skarbie.- Wstaliśmy i poszliśmy poszukać
chłopaków. Znaleźliśmy ich już przed klasą. Ja szybko poszłam po książki i
wróciłam do nich. Zapytałam się czy nie chcieliby poznać moich przyjaciół i oni
uradowani zgodzili się. Potem jeszcze
wygłupialiśmy się. Jesteśmy zgraną paczką. Zauważyłam, że dziewczyny się
na mnie dziwnie patrzą, lub cos o mnie gadają, ale jak na razie się tym nie
przejmuje. Ale najgorsze jest to ze muszę codziennie widzieć Jessice (dziewczynę, z która pieprzył
się Dawid) Za każdym razem patrzy na mnie jakby chciała mnie co najmniej zabić.
Ja się nią nie przejmuje, bo kto by się przejmowała taką dziwką, która
obciągała pewnie każdemu chłopakowi w tej szkole. Reszta dnia w szkole minęła
spokojnie. Po szkole poszłam razem z Mateuszem na pizze. Miło z jego strony że
mnie zaprosił. Przynajmniej mogę go trochę bardziej poznać i pogadać z nim, tak
aby nikt nas nie upominał. Spędziliśmy miło czas. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy,
a co najważniejsze śmialiśmy się. Jest naprawdę fajny. Na początku sprawiał
wrażenie chłopaka, który kocha imprezować i jest Bad boyem, ale jak się go
bliżej pozna jest naprawdę uroczy, zabawny i opiekuńczy. No i oczywiście
słodki. Po skończonym posiłku, postanowił mnie odprowadzić do domu. Bardzo miło
z jego strony, bo nie każdy chłopak to robi. Zapraszałam go do środka, ale
mówił że się śmieszy do domu, bo mama chciała aby jej pomógł w remoncie.
Rozumiem, kiedyś mama też ode mnie tego wymagała, ale teraz już tego nie ma.
Pożegnałam się z nim, dając buziaka w policzek a on zamykając mnie w miniowym uścisku. Czułam od
niego ciepło, takie przyjacielskie. Bardzo miłe to było. Przypomniałam sobie
jak to robił Chris i Oskar. Gdy o nich myślę, tęsknie za nimi i naszymi
odpałami i rozmowami. Tymi na żarty i tymi poważnymi. Ale na szczęście dzisiaj
już jest środa, a w sobotę maj Ado mnie przyjechać. Mam zamiar z nimi spędzić niesamowity
czas. Odrobić ten miesiąc w którym się nie widzieliśmy. Musze jakoś zdobyć
zwolnienie, albo udawać chorą. Chcę być z nimi jak najdłużej się da. Czterech
chłopaków w jednym domu z jedną dziewczyną, to naprawdę jest w porządku. Ale
przynajmniej mam pewność, że oni mi nic złego nie zrobią. Będą się mną
opiekowali i troszczyli. Czasami się dziwnie tak czyje, ale takich ich
właściwie lubie. Ale także wtedy kiedy wymykaliśmy się z lekcji, albo w środku
nocy na imprezę. Nocowania u siebie, wspólne spędzone wakacje, wyjazdy, biwaki
i dużo, dużo więcej. Gdy tak rozmyślałam o nich na łóżku, przypomniałam
sobie, że wciąż nie wiem co się dzieje z
Meg. Długo się nie zastanawiałam i zadzwoniłam do niej.
//rozmowa telefoniczna//
-Hej Meg, martwię się o Ciebie, nie ma cię już drugi dzień w szkole, a
nie powiedziałaś mi gdzie jedziesz, lub dlaczego nie przychodzisz. Wszystko u
ciebie w porządku? Może mam do Ciebie przyjść?- Pytałam się przejęta
-Posłuchaj mnie Lena. Nie ma mnie w szkole i przez najbliższy miesiąc
nie będę. Przepraszam Cię, że nie zadzwoniłam do ciebie i nie poinformowałam
cię, ale nie wiedziałam że się tak będziesz martwić. Jestem w busie i jeżdżę
razem z KIMŚ na koncerty. Przepraszam Cię jeszcze raz, ale nie mogę rozmawiać.
Porozmawiamy na spokojnie jak przyjadę. Nie martw się o mnie i jak na razie nie
dzwoń. Pa.- rozłączyła się
//koniec rozmowy//
Poczułam się dziwnie. Nie rozmawiała ze mną normalnie, tylko
jakby robiła łaskę, ze w ogóle się do mnie odzywa. Dobra nie ważne, wiedziałam
że tak będzie, bo to jest w końcu dziewczyna, a im nie można tak ufać jak
chłopakom. Tylko jedno mnie dziwi dlaczego pojechała z Dawidem i co tam
robią. Dobra nie ważne. Jak nie chce się
ze mną przyjaźnić, to wcale nie musi, tylko żebym miała nawet dobry kontakt z jej
bratem, to będzie wszystko dobrze. Sprawdziłam jeszcze tt i weszłam na jej
profil i tam dodała post „Nie ma to jak
dobra zabaw w dobrym towarzystwie @kwiatkowskioff” albo „Są procenty, jest impreza. Nawet nie wiecie
jak fajnie można urządzić imprezę w busie” Czyli, już teraz jest wszystko
jasne. Dawid wziął ją do towarzystwa w ciągu dnia i na noc w łóżku. Myślałam że
jest inny, ale znowu się na nim zawiodłam. A najgorsze jest to że ja zaczęłam
naprawdę lubić Megan, ale jak to każda dziewczyna, okazała się podstępną suką.
Dobrze przynajmniej, że się dowiedziałam w taki sposób i teraz, niż później i
niewiadomo w jakich okolicznościach. Postanowiłam odłożyć laptopa i położyć się
spać. Poszłam do łazienki, przebrałam się w piżamę, która składał się z za dużej
bokserki i szortów. Włosy upięłam w luźnego koka na czubku głowy. Zmyłam
makijaż i poszłam do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co o nim sądzicie? Jeszcze są nudne rozdziały i mało Kwiata, ale obiecuję że do 15 rozdziału będzie go trochę więcej. Mam nadzieję że ktoś jeszcze wchodzi w tego bloga i chociaż jedna osoba czyta opowiadanie.
Następny rozdział w piątek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz