czwartek, 31 lipca 2014

12 rozdział




*Oczami Leny*
Gdy Kuba odprowadziła mnie do domu i powiedział o Dawidzie i Megan, aż słabo mi się zrobiło. Jak weszłam do domu od razu położyłam się do łóżka. Mam nadzieje że z dwie godzinki się prześpię. Bo za trzy ma przyjść Kuba, Mateusz i Filip. Ostatnio bardzo dogaduję się z Filipem. Jest naprawdę fajny, może jakbym jeszcze bardziej go poznała to bylibyśmy razem. Ale jaki chłopak chciałby mnie, nie jestem jakąś pięknością, nie mam dużych cycek tak jak inne dziewczyny, nie jestem jakaś bardzo szczupła. Jestem sobą i taką się podobam samej sobie. Facet nie pies na kości nie leci, to może któryś mnie tez doceni i pokocha. Teraz już nie ważne, jestem szczęśliwa- jeszcze- czasami brakuje mi takiej osoby do której mogłabym się przytulić, pocałować, żeby ktoś mnie obronił, mówił że mnie kocha, ale to kiedyś. Teraz idę spać. Położyłam się i od razu usnęłam. Nawet nie wiem ile spałam, bo poczułam głaskanie po głowie. Przestraszyłam się że jakiś pedofil wszedł do mojego pokoju. Od razu otworzyłam oczy i zobaczyłam Filipa siedzącego obok mnie ,Mateusza i Kube chodzący po pokoju. Uśmiechnęłam się mimowolnie i ziewnęłam. Chłopaki popatrzyli się na mnie, jakbym miała sześć głów i uśmiechnęli się. Jeszcze poprzeciągałam się i usiadłam.
-Widzę że księżniczka w końcu się obudziła- powiedział Kuba
-No nie przesadzaj, księżniczka jeszcze nie jestem- powiedziałam i udałam focha
-No przepraszam- podszedł do mnie i usiadł zaraz obok mnie i bez mojej zgody po prostu się we mnie wtulił, a ja to odwzajemniłam.
-Ejj.. ja też chce- odezwał się Filip
-To chodź do nas- powiedziałam ledwo co zrozumiale, bo miałam twarz schowaną w koszulce Kuby. Filip przysiadł się koło nas i też mnie przytulił. Poczułam jego perfumy. Strasznie ładnie pachnie.
-Mogę ja też- dał o sobie znać także Mateusz
-No oczywiście, znajdzie się dla Ciebie tez miejsce- zaśmiałam się. Mateusz podszedł do nas i rzucił się na nas. Przez to ja wylądowałam na torsie Filipa, na mnie leżał Kuba i Mateusz. Nie przestaliśmy dalej się przytulać, ale wybuchliśmy głośnym śmiechem. Po paru minutach w końcu ze mnie zeszli i mogłam się w końcu podnieść. Ale nie było mi to dane, bo Filip przetrzymał mnie w pasie i dalej na nim leżałam. Zaczęłam trochę niezręcznie się czuć, ale to szybko minęło jak przyszło. Zaczęłam się wiercić i parę razy przez przypadek otarłam się o jego krocze. Od tej chwili przywrócił nas do rzeczywistości mój telefon. Filip w końcu mnie puścił i mogłam podejść do szafki, gdzie leżał mój Iphon. Odebrałam, bez patrzenia kto dzwoni.
//rozmowa telefoniczna//
(L-Lena, M-Megan)
L-Halo?
M- Cześ Lena, chciałam cię przeprosić i zapytać co porabiasz w weekend?
L- Nie rozumiesz że nie chce się z Tobą spotykać, znać, rozmawiać i najlepiej jakbyś nawet na mnie nie patrzyła, bo rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę, więc nigdy więcej się do mnie nie odzywaj, nie dzwoń i nie przychodź do mnie
M- Nie rozumiesz że chce żeby wszystko było jak dawniej, przecież cię przeprosiłam
L- To były przeprosiny? Hah aż mi cię szkoda, nie wiem jak mogłam być taka głupia i z tobą zacząć się „przyjaźnić”, w ogóle że z tobą zaczęłam rozmawiać. Ty wiesz co to jest w ogóle przepraszam? Tak mi się zdaje że nie. I jeszcze oczekujesz ode mnie że będzie tak jak dawniej. Jesteś śmieszna i to bardzo. Ja nie przyjaźnie się z kłamliwymi sukami więc odpuść sobie. Nie rozmawiaj ze mną już nigdy bo i tak ci nigdy nie przebaczę.
//koniec rozmowy//
Podeszłam do łóżka i wzięłam jedną z poduszek. Przyłożyłam ją sobie do twarzy i wydarłam się jak najgłośniej. Musiałam wyglądać na jakąś chorą psychicznie, ale teraz nie obchodziło mnie to. Jak ona w ogóle śmie do mnie dzwonić i mówić że chce żeby było tak jak kiedyś. Śmieszna jest. Nic nigdy nie będzie tak samo. Może zachowałam się jak idiotka, ale nie mogę inaczej. Jeszcze raz wydarłam się do poduszki. Poczułam jak ktoś mnie przytula do siebie. Kompletnie zapomniałam sobie że chłopaki są w pokoju. Aż głupio mi, że musieli to wszystko widzieć.
-Shh.. wszystko będzie dobrze- na początku nie wiedziałam kto to powiedział, ale po chwili zorientowałam się że to Kuba. Strasznie się cieszę że jest przy mnie, zawsze kiedy go potrzebuję.
-Jak ona po tym wszystkim śmie do mnie dzwonić i mówić że chce żebyśmy się dalej przyjaźniły tak jak kiedyś i jeszcze mówi że mnie przecież przeprosiła, a powiedziała tylko że chce przeprosić, i to według niej są przeprosiny. Rozśmiesz mnie, ale wnerwiłam się i to bardzo. Ja nie wytrzymuje tego. Chcę żeby już Tom, Chris, Ethan i Oskar już do mnie przyjechali, może choć trochę poczuje się tak jak dawniej. Nie żeby przy was było by mi źle, ale strasznie za nimi tęsknie i brakuje mi ich oni byli moimi pierwszymi najlepszymi przyjaciółmi i zajęli dużą część w moim sercu. Czemu jak zawsze czegoś chce to musi być zawsze na odwrót, czy zawsze musi akurat przytrafić się mi. Co ja takiego złego zrobiłam. Jestem jakaś inna, czy co, jakaś nienormalna. Może powinni mnie zamknąć w psychiatryku i nigdy z niego nie wypuścić. Może tam byłyby osoby takie jak ja.- zaczęły lecieć mi łzy z oczu
-Shh.. Cichutko już, jesteś niesamowita i wyjątkowa. Jesteś jedyna w swoim rodzaju i nie mów już tak. Megan zawsze taka jest, ona nie wie co to jest zranienie kogoś, nigdy nie miała przyjaciółki i myślałam że to takie łatwe, znajdziesz w końcu jakąś prawdziwą, a jak nie to masz nas i chłopaków z Gdańska. Nigdy cie nie zostawimy. A teraz już nie płacz, nie warto. Bo zaraz jeszcze my zaczniemy płakać razem z tobą- zachichotałam na ten komentarz. Wie jak mnie rozśmieszyć, jestem mu strasznie za to wdzięczna- No od razu lepiej. Owiele piękniejsza jesteś jak się uśmiechasz a nie płaczesz.- przytuliła mnie jeszcze mocniej, a ja wtuliłam się w niego.
-Okej, to może pójdziemy na dół i oglądniemy jakiś film. Co o tym myślicie?
-Okej, ale my wybieramy film- powiedział Mateusz. Zeszliśmy na dół do salonu. Chłopaki wybierali jakiś film, a ja poszłam do kuchni po chipsy, popcorn i cole. Zaniosłam do salonu i położyłam to wszystko na stoliku przed kanapą. Nawet nie wiem jak to wszystko udało mi się zanieść tutaj, ale nie ważne. Poszłam jeszcze raz do kuchni i poszukałam w szafkach jakieś żelki. Znalazłam ostatnie dwa opakowania żelek haribo. Wzięłam je i wróciłam do salonu i usiałam na kanapie pomiędzy Filipem a Mateuszem. Okazało się że wybrali jakiś horror. Nawet nie obchodzi mnie to jaki, bo i tak większości się boję. Ale nie lubie pokazywać że się czegoś boję, więc nic nie mówiłam, tylko siedziałam na sofie. W połowie filmu, zaczęłam się coraz bardziej bać, odwracałam głowę na bok, podskakiwałam ze strachu, chowałam twarz w kolana. Filip to zauważył i się odezwał do mnie do ucha:
-Jeśli chcesz, możesz się we mnie wtulić- dwa razy nie trzeba powtarzać. Chciałam to powiedzieć, ale się powstrzymałam. Po prostu przytuliłam się do Filipa. Zrobiło mi się jakoś bezpieczniej i cieplej. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam. Obudziłam się rano, a obok mnie spali chłopaki. Widać że oni też usnęli w trakcie seansu. Wyplątałam się z objęć Filipa i poszłam do kuchni przygotować śniadanie. Spojrzałam po drodze na zegarek, który wisiał koło telewizora. Dochodziła 6 rano. Trzeba zacząć się szykować do szkoły, ale najpierw śniadanie. Pewnie chłopaki się ucieszą. Podeszłam do lodówki wyciągnęłam różne produkty na stół. Zrobiłam kanapki. Mnóstwo kanapek. Ułożyłam na talerzu i położyłam na stole w jadalni, który jest połączony z kuchnią. Zrobiłam jeszcze każdemu z nas po kawie i także zaniosłam do jadalni. Gdy zobaczyłam, że wszystko było gotowe, wróciłam do chłopaków, żeby ich obudzić. Wzięłam trąbkę (nie pytajcie mnie skąd ją wzięłam, ale jeśli jesteście ciekawi to jest ona mojego taty. Nawet nie wiem dlaczego to wzięłam, ale za każdym razem jak ją biorę do ręki lub na nią patrzę przypomina mi się tata, on był wielkim fanem piłki nożnej i chodził na różne mecze, gdzie właśnie tą trąbkę zabierał ze sobą). Dmuchnęłam jak najdłużej i wydał się głośny dźwięk. Chłopaki momentalnie wstali i popatrzyli na siebie zdezorientowani. Potem zobaczyli na mnie, a ja wybuchłam głośnym śmiechem
-Śniadanie podane do stołu- powiedziałam i ruszyłam gdzie było już podane śniadanie. Zasiadłam do stołu, a zaraz za mną pojawili się chłopcy i również zasiadli do stołu. Jak zobaczyli tyle kanapek, to nałożyli sobie chyba od razu z 10 na własny talerz. Zjedli bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy, opustoszały wszystkie talerze z kanapkami a było ich naprawdę dużo. Ale cieszę się że im smakowało
-Pyszne było, chyba cie wynajmę, żebyś codzienni mi robiła kanapki na śniadanie- powiedział Mateusz.
-Dziękuję, cieszę się że wam smakowało. Polecam się na przyszłość. A teraz już do domu się przebrać i widzimy się w szkole- powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Wstałam od stołu i zaczęłam zbierać brudne talerze i kubki. Zaniosłam do kuchni i schowałam do zmywarki. Trochę zdziwiłam się że mamy nie był przez całą noc w domu, bo inaczej jakby była to bym ją słyszała, ale nie ważne, pewnie została w „pracy”. Jak poszłam spowrotem do chłopaków, oni ubierali już buty na korytarzu. Pożegnałam się z każdym po kolei i wyszli. Poszłam na górę do swojego pokoju. Ubrałam się w:


Do tego czarne lity
i byłam prawie gotowa. Poszłam jeszcze do łazienki i upięłam włosy w wysokiego koka. Pomalowałam oczy tuszem do rzęs i byłam już gotowa. Spakowałam potrzebne książki do szkoły i wyszłam z domu, zamykając go na klucz. Było słonecznie i cicho, co bardzo mało się zdarza takich sytuacji. Poszłam powoli do szkoły. Nawet nie wiem kiedy, ale dotarłam do drzwi wejściowych budynku. Gdy weszłam uczniowie nagle przestali rozmawiać i popatrzyli na mnie. Nie wiem co takiego miałam na sobie że tak bardzo ich to zadziwiało ale wszystko runęło kiedy podeszła do mnie Jessica, jeśli dobrze pamiętam.
- Myślisz że jak raz ładnie się ubierzesz to wszystko będzie ładnie pięknie, że mnie pobijesz. Ha mylisz się, dalej jesteś nic nie warta szmatą i nigdy nie dorównasz mi choć w niewielkim stopniu.- podeszła do mnie bliżej i rozczochrała mojego koka na głowie. Nie wiedziałam co się dzieje, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Nic, kompletnie nic. Stałam tam i patrzyłam się co ona robi, jak się ze mnie śmieje, jak reszta szkoły się na około nas zebrała i śmiali się ze mnie. Rozerwała mój naszyjnik uderzyła z liścia, tak mocno, że odwróciłam głowę na bok, wbijała swoje paznokcie w moją skórę. A ja dalej nic nie robiłam tylko tam stałam i poddawałam się jej. Nagle koło mnie zjawił się Filip. Odciągnął mnie od niej , wyprowadziła na dziedziniec szkoły. Nic się nie odzywałam, nie kontaktowałam z resztą. Naglę powróciło do mnie jedno ze wspomnień. Byłam tam ja w Gdańsku. Było to dopiero jak się tam przeprowadziłam i zaczęłam chodzić do klasy, nowej szkoły. Podeszła do mnie wtedy „piękność” szkoły i zaczęła mnie wyzywać. Byłam wtedy trochę bogatsza niż teraz. No byłam bogata, mieszkałam w dużym domu z basenem, wielkim ogrodem, miałam ubrania od znanych projektantów, ale zmieniało się to jak zaczęłam ćpać. Teraz już tego nie robię i brzydzę się teraz sobą. Mama też popadła wtedy w szał zakupowy, pieniądze zaczęły nad nią przejmować kontrolę, a pod koniec wylądowałyśmy w małym bloku, ciuchami z lumpeksów itp. A wracając do historii, to była to taka Julia. Zaczęła mną wtedy pomiatać, drzeć ubrania, ciągnąć za włosy, pluć na mnie, bić. Pobiła mnie wtedy, mam jeszcze parę siniaków z tego wydarzenia. Wtedy „uratował mnie” Chris. Od tamtej pory jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Pare razy pocałowaliśmy się, nawet proponował mi chodzenie. Oczywiście zgodziłam się, ale po pół roku, zaczął się spowrotem koszmarze strony Belli. Przez to musieliśmy zerwać, ale dalej byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i dalej nimi jesteśmy. W między czasie poznałam Toma, Ethan i Oskara- najlepsi przyjaciele ever. Pod przypływem tych wydarzeń zaczęły spływać mi łzy po policzkach. Ktoś mnie przytuliła, nie rozpoznałam na początku kto to był, ale po chwili poczułam perfumy Filipa i to był oczywiście on. Wtuliłam się w niego mocniej i z upływem czasu przestałam płakać. Lekcje się już dawno zaczęły, ale nie myślałam żeby na nie powrócić. Spytałam się, czy nie chciałby ze mną pójść do mnie. Zgodził się. Poszliśmy do mnie, cały czas przytuleni do siebie. Przy nim czuję się tak swobodnie, nie wiem czy oś do niego czuję, może tak, ale jeszcze tego nie odkryłam. Weszliśmy do domu i usiedliśmy na kanapie w salonie. Rozmawialiśmy cały czas. Naglę, nawet nie wiem dlaczego ale chciałam żeby mnie ktoś pocałował.
-Emm… może to zabrzmieć głupio, ale czy możesz mnie pocałować?- zapytałam się cicho, chowając twarz we włosy, ponieważ poczułam jak policzki mi się zaczerwieniły. Na początku Filip był zdezorientowany, ale przybliżyła się do mnie i lekko pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i tak zaczęliśmy się całować. Był bardzo delikatny, jakby nie chciał mnie uszkodzić. W tym momencie jakbym zaczęła cos do niego czuć. Zawsze był przy mnie kiedy go potrzebowałam, zawsze pocieszał, przytulał, po prostu był przy mnie. Nagle oderwał się ode mnie. Położyła swoją dłoń na moim policzku i popatrzył mi się w oczy. Miał śliczne oczy, takie zielone.
-Chciałem ci to powiedzieć, ale się bałem. Ale wydaje mi się, że teraz jest idealny moment. Jeśli się nie zgodzisz zrozumiem cie, znamy się krótko, ale czuję jakbym cie znał całe życie. Uwielbiam jak się uśmiechasz, twoje oczy jak są uśmiechnięte, twoje długie blond włosy, które jak zawieje wiatr, fruwają w każdą stronę. Uwielbiam cie całą. Poczułem coś do ciebie, za każdym razem jak cię widzę, nie wiem czy można to nazwać tak, ale tak jakby latają mi motylki po brzuchu i w sercu robi się tak ciepło. Zakochałem się w tobie i nie wiem czy ty we mnie też, ale chciałabym się zapytać, czy chciałabyś zostać moją dziewczyną.- cały czas się na mnie patrzył. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chyba też się w nim zakochałam, a gdy zapytał mnie o chodzenie, byłam uradowana, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, dlatego przybliżyłam się i zmniejszyłam odległość dzielącą od nas i go pocałowałam. Chłopak na początku nie odwzajemnił pocałunku, ale po krótkiej chwili zaczęliśmy się delikatnie całować. Oderwałam się od niego i popatrzyłam się na niego.
- Czy to znaczy że się zgadzasz?- zapytał nieśmiale.
-Oczywiście głuptasie- przytuliłam się do niego. Tak spędziliśmy resztę dnia.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tak na dobry początek dnia. Uznałam ze dodam teraz ten rozdział, bo później mogę nie mieć kiedy. Wyjeżdżam dzisiaj w nocy do Chorwacji i nie wiem czy będę miała czas na opublikowanie następnego rozdziału. Może się uda, ale to się jeszcze zobaczy. A co sądzicie o rozdziale?  Dla mnie taki sobie, chyba zrezygnuje z niego, tylko dojede do 20 i koniec, nie opłaca się wogule dalej pisać, jak nikt nie wchodzi, nawet nie wiem dlaczego teraz to pisze, może mam nadzieje ze jednak choć jedna osoba to czyta i dlatego

poniedziałek, 21 lipca 2014

11 rozdział



*Oczami Leny*
Obudziłam się sama, nawet przed budzikiem. Ale to było przymusowe bo na dworze padało i krople deszczu uderzały w parapet i okno, robiąc straszny hałas. Od niechcenia wyczołgałam się z cieplutkiej kołdry i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny ciepłej wody. Ściągnęłam piżamkę i weszłam do wody. Na gąbkę wlałam trochę miętowego płynu do ciała. Umyłam się dokładnie. Umyłam włosy szamponem o zapachu jabłka i posiedziałam jeszcze chwile w wannie dopóki woda nie zaczęła się ochładza. Wyszłam z wanny, wytarłam się niebieskim, puchowym ręcznikiem i zawiązała go na sobie. Uczesałam włosy i poszłam do pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to:


Popatrzyłam na zegarek i była 5.30. Ale musiałam się wcześniej obudzić. Słyszałam na dole jakieś hałasy. Dlatego zeszłam na dół po cichutku i weszłam do kuchni. Tam była moja mama. Na początku jej nie poznałam. Czego się dziwicie jak od prawie miesiąca jej nie widziałam, choć z nią mieszkam. Miała na sobie to:




W ręce trzymała czarny płaszcz. Nawet mnie nie zauważyła. Wołałam nie wnikać gdzie pracuje. Gdy tak na nią teraz patrzyłam aż zatęskniłam za tatą. Może on się z mamą nie dogadywał ale ze mną jak najbardziej. Mama pewnie ma w swoim pokoju do niego numer telefonu. Jak pójdzie to poszukam go.  Zauważyłam też że się bardzo zmieniła, kiedyś tak się nie ubierała, można powiedzieć że tak wyzywająco. Ubierała się jak normalna 30 latka. A teraz to gorzej ode mnie. Przypomina mi Jessice.
-Cześć mamo- odgoniłam wszystkie myśli i się przywitałam
-Ooo, cześć córciu, co tak wcześniej wstałaś? To do Ciebie nie podobne.- popatrzyła na mnie, jakbym coś złego zrobiłam
-Deszcz mnie obudził.- powiedziałam podchodząc do szafki i wyciągając płatki.
-Mówiłam Ci już jaka piękna jesteś?- powiedziała do mnie. Ona nigdy mi tego nie mówiła, albo przynajmniej gdy jesteśmy same.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się do niej.- Fajnie cię znowu widzieć- popatrzyłam się na nią z tęsknotą
-Mi Ciebie też kochanie- podeszła do mnie i dała mi całusa w czoło- Przepraszam Cię, obiecuje Ci że kiedyś ci to wynagrodzę, a teraz muszę iść do pracy, postaram się wcześniej urwać z pracy i spędzę z tobą wieczór jak matka z córką- uśmiechnęła się do mnie pogodnie.
-Dobrze, już nie mogę się doczekać. Pa- uśmiechnęła się do mnie na koniec, po czym założyła płaszcz i wyszła z domu. Wzięłam wcześniej wyciągnięte płatki, z lodówki wzięłam mleko i podeszłam do stołu. Do miski nasypałam sobie płatków czekoladowych i nalałam mleko. Wzięłam się za jedzenie. Rozmyślałam cały czas o tacie, co robi, czy tęskni. Postanowiłam pójść do mamy pokoju i poszukać do niego numeru. Gdy weszłam do jej pokoju od razu pokierowałam się do komody. To co tam znalazłam zamurowało mnie obłędnie. Było tam mnóstwo koronkowej, skąpej bielizny, w następnej szafce prezerwatywy, wibratory i inne zabaweczki. Był też zeszyt i pisała tam komu i kiedy obciągała. Nie mogłam uwierzyć, że aż tak się stoczyła. W szafce nocnej w końcu znalazłam to co szukałam. Szybko przepisałam numer do telefonu i wyszłam z mamy pokoju. Nie chciałam tam być i nie chciałam w najbliższym czasie widzieć matkę, jeśli mogę ją tak jeszcze nazwać. Weszłam do pokoju i spakowałam swoje książki do torby. Zarzuciłam ją na ramię i wyszłam z pokoju. Poszłam jeszcze do kuchni wziąć jogurt i spakowałam go. Wyciągnęłam swojego Iphona i zadzwoniłam do Kuby, żeby po mnie nie przychodził. Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz i powoli szłam w stronę szkoły. Była dopiero 7.10 więc miałam jeszcze dużo czasu. Po drodze natknęłam się na Mateusza. Zaproponował mi spacer po parku. Nie miałam nic przeciwko temu więc poszłam razem z nim. Rozmawialiśmy przez cały czas. Dopiero teraz zobaczyłam jakie ma piękne niebieskie oczy. Gdy usiedliśmy na ławeczce zobaczyłam zbliżającą się do nas Jessice. Jeszcze jej tu brakowało- pomyślałam sobie .
-Cześć Mati i jak przyjdziesz na dzisiejszą imprezę do mnie?- zapytała się piskliwym głosem
-Po pierwsze nie nazywaj mnie tak. Po drugie nie widzisz że właśnie rozmawiałem? Po trzecie nigdy do ciebie nie przyjdę, a po czwarte spiepszaj stąd zanim się wkurzę.- powiedział „złowrogo”. Ona popatrzyła na niego a potem na mnie
-No tak wolisz nową, rozumiem. Tylko co ta dziwka ma czego ja nie mam? Bo jesteś następną osobą która ją broni.- powiedziała z ironią w głosie
-To moja przyjaciółka i nie nazywaj jej tak, bo sama nią jesteś. A jeśli chcesz wiedzieć co ona ma co ty nie masz, to tylko popatrz na nią. Ma boski charakter, jest przyjacielska, miła, pomocna, otwarta, jest naturalnie piękna, ubiera się jak przystało na nastolatkę- gdy to powiedział, czułam, że zarumieniłam się. To bardzo miłe z jego strony, że tak o mnie uważa- a ty? Suka i tyle. Bez współczucia, plastikowa, tona makijażu, zero tolerancji. Więc już teraz do cholery jasnej sobie z tond pójdź.-Ona nie mogła uwierzyć co właśnie do niej powiedział Mateusz. W końcu jej ktoś dobrze wygarnął. Nie miała nic więcej do powiedzenia i sobie poszła.
-Naprawdę tak o mnie myślisz- zapytałam się w końcu
-Choć tak krótko cię znam, mógłbym wymieniać cały czas jaka jesteś i co o tobie sądzę. Ale są to wszystko pozytywne cechy- uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam. Przytuliłam się do niego. Na początku był zszokowany, ale potem odwzajemnił uścisk. Zauważyłam, że w oddali zbliżają się do nas Marcel z Igorem. Wstaliśmy z ławki i także szliśmy w ich stronę. Chłopaki przybyli sb nawzajem swoje przywitania. Każdy ma ze sobą inne. Ja dałam każdemu całusa w policzek. Poszliśmy razem do szkoły, tam dołączyli się do nas Kuba i Filip. Lekcje minęły bardzo szybko. Po szkole Kuba mnie odprowadziła do domu. Jedno pytanie mnie nękało od wczoraj, czy Megan zrobiła to specjalnie. Wiedziałam, że przyjaźnie się z chłopakami, może oni coś wiedzą. Postanowiłam zapytać się Kuby
-Emm.. mogę się o coś zapytać?
-Jasne, pytaj o co chcesz- odpowiedział
-Czy Dawid zrobił to specjalnie i mi nie powiedział że jedzie w trasę razem z Megan. Jak do niej dzwoniłam to nie była za bardzo dla mnie miła i nie chciała ze mną rozmawiać. A sądząc po tweetach jakie dodała na tt to nieźle się tam bawi. –gdy to mówiłam nie chciałam patrzyć na niego, głupio mi się zrobiło
-Nam też na początku nie powiedział. Dopiero jak do niego zadzwoniłem to wtedy. A jeśli chodzi o Megan to pojechała żeby nie było mu nudno. Chyba wiesz o czym mówię?- zaśmiał się
-Ja nie mogę się z takimi ludźmi przyjaźnić, ja nie mogę tego pojąć. Wiedziałam, że tak będzie, jeśli za szybko komuś zaufam.- chciałam się rozpłakać ale nie chciałam tak przy Kubie, bo co on by sobie o mnie pomyślał- A dzwoni czasami do ciebie lub do reszty chłopaków? Czy tez się ciebie zbywa i nie odbiera telefonów?
-On do nas nie dzwoni, jak coś to mu do niego, ale naprawdę rzadko, a jak rozmawiamy to może z dwie minuty bo mówi że nie ma czasu. My już się do tego przyzwyczailiśmy, ty też musisz- podszedł bliżej mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego
-Dziękuje
-A za co?- zapytał zdziwiony
-Za to że jesteś i mam nadzieję że nigdy nie opuścisz.
-Obiecuję
Postaliśmy jeszcze chwilę przytulenia, a potem musiał już pójść do domu. Powiedział, że jeszcze do mnie dzisiaj przyjdzie z Filipem lub Mateuszem .Weszłam do domu, poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka i usnęłam.
*Oczami Kuby*
Gdy Lena się mnie zapytała o Dawida i Megan, aż głupio mi się zrobiło, ale lepiej żeby znała prawdę. Muszę do Kwiatkowskiego zadzwonić i powiedzieć mu o tym, bo pewnie jak przyjedzie będzie myślał, że wszystko jest tak jak dawniej, ale nie będzie. Poszedłem do domu, wszedłem do swojego pokoju i postanowiłem zadzwonić do niego
//rozmowa telefoniczna//
(D-Dawid, K-Kuba)
K- Cześć
D- Cześć, posłuchaj mam mało czasu, zaraz mam próbę i nie chcę się spóźnić
K- Musze powiedzieć ci coś o Lenie
D- To słucham
K- Pytała się dzisiaj o ciebie i o Megan. Musiałem jej powiedzieć prawdę, bo wcześniej czy później by się sama dowiedziała -ściszyłem trochę głos- Jak jej to powiedziałem była smutna i powiedziała, że nic nie będzie tak samo jak wcześniej. Więc jak przyjedziesz to musisz być z nią ostrożny. I  niech ci tam nie odwala za bardzo. A i jeszcze powiedz Megan, żeby się do niej nie odzywała, bo powiedziała że nie może się z takimi ludźmi przyjaźnić. A teraz już idź na próbę.
D- Poczekaj jeszcze…- nie chciałem żeby dokończył, dlatego rozłączyłem się. Może teraz mieć do mnie urazę ale jednak Lena jest dla mnie ważniejsza. Traktuje ją jak siostrę, na dam jakiemuś chłopakowi ją źle traktować, a szczególnie Kwiatkowskiemu. Zadzwoniłem jeszcze do Filipa czy nie chciałby ze mną dzisiaj wpaść do Leny. Zauważyłem, że ostatnio często ze sobą rozmawiają i nieźle się dogadują. Oczywiście zgodził się. Potem zadzwoniłem do Mateusza i też się zgodził. Mają do mnie wpaść o 17 i razem do niej pójdziemy.
*Oczami Dawida*
Gdy Kuba rozłączył się, zacząłem myśleć o tym co mi powiedział. Ma ona naprawdę rację. Co ja sobie myślałem, że wrócę do Gorzowa i będzie wszystko tak jak dawniej, że dalej będę się przyjaźnił z Leną. Nie. Tak wcale nie będzie, a to wszystko przeze mnie i moją głupotę. Muszę jej to jakoś wynagrodzić. Niespodziankę jej jakąś zrobię. Tylko jeszcze nie wiem jaką .Porozmawiam z menagerem może uda się jakoś przyśpieszyć trasę i szybciej wrócę do domu. Ale jak na razie nie mogę zawieźć swoich fanów. To dzięki nim tutaj jestem, spełniam marzenia i jestem dla nich. Coś za coś, ale nie zawsze to jest sprawiedliwe. Ale wiem jedno nigdy nie porzucę fanów, oni we mnie cały czas wierzą i będą przy mnie cały czas. Kocham ich, ale Lenę tez drażę jakimś uczuciem. Nie mogłem się w niej zakochać, bo nawet jej nie znam, ale zależy mi na tym żebyśmy mieli ze sobą dobre stosunki i się dogadywali. Dała mi szansę a ja ją kolejny raz zmarnowałem. Jestem idiotą. Naprawdę. Muszę zacząć inaczej żyć. Ale najpierw muszę pozbyć się Megan, ona wszystko psuje. Wiem że była przyjaciółką z Leną a teraz już raczej nie i mi nie pomoże mi jej odzyskać. Zostają chłopki, tylko żeby się zgodzili. Kuba na pewno jest na mnie zły i to bardzo, ale nie tylko on jest moim przyjacielem, który przyjaźni się z Leną. Od zamyśleń wyrwał mnie głos mojego menagera. Musiałem już pójść na próbę. Za godzinę miał się rozpocząć koncert. Jestem teraz w Krakowie i nie mogę się już doczekać, kiedy wejdę na scenę, dziewczyny będą piszczeć, a z siebie dam wszystko, koncert się skończy i pójdę spać. Teraz o niczym innym nie mażę tylko o spaniu i jedzeniu. Czy już kiedyś mówiłem że kocham jeść? Nie? To teraz mówię, kocham jeść, jestem uzależniony od jedzenie. Musiałem skończyć te rozmyślanie i iść na scenę, bo pewnie się już o mnie niepokoją. Poszedłem. Po 2 godzinach koncert się skończył. Była miazga, kocham moich fanów i są niemożliwi. Oczywiście pod tym pozytywnym sensem. Odrazy po występie udałem się do hotelu i poszedłem spać. Byłem strasznie zmęczony, muszę ochłonąć. Rozmyślałem jak przeprosić Lenę i wpadłem na pewien pomysł tylko muszę jutro zadzwonić do chłopaków i zapytać czy mi pomogą. Mam nadzieję że się zgodzą bo inaczej będzie trudno. Ale jak to się mówi dla chcącego nic trudnego. Więc wszystko jest przede mną. Koło północy usnąłem.


------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec rozdziału. Jest trochę oczami Dawida, ale wiem że strasznie krótko. Z czasem będzie coraz więcej.Wiem, że spóźniony, ale kogo to obchodzi jak nikt go nie czyta.
Ale martwi mnie to ze nikt nie wchodzi na bloga, czy aż tak nudny jest? Jeśli tak, to mogę go zawiesić, albo usunąć. Jeśli tak dalej będzie, że zaledwie 5 osób będzie wchodziło przez tydzień na bloga, to ja go zawieszam.
Kolejny rozdział nie wiem kiedy będzie, może w przyszłym tygodniu, a jak zobaczę, ze więcej osób weszło na bloga to dodam jeszcze w tym tygodniu.
Koniec

sobota, 12 lipca 2014

10 rozdział



*Oczami Leny*
Obudziłam się dość drastycznie, bo poczułam zimną, wręcz lodowatą wodę na całym ciele i pościeli. Gdy popatrzyłam kto mi to zrobił zobaczyłam śmiejącego się ze mnie Kube. Jak mnie to wnerwiło. Wzięłam poduszkę którą miałam pod ręką i nią w niego rzuciłam. On się tego nie spodziewał i dostał nią w głowę. Chciałam powstrzymać śmiech ale mi się nie udało. Wybuchłam śmiechem. Kuba na początku był zdezorientowany ale po chwili też zaczął się śmiać.
-To za pobudkę- uśmiechnęłam się łobuzersko, po tym jak się uspokoiłam
-To nic nie bolało. Możesz być spokojna- odpowiedział. Nie chciałam się z nim kłócić, więc wzięłam swojego IPhona z szafki koło łóżka i sprawdziłam godzinę. Dochodziła 7. Zdziwiło mnie to bardzo, bo tak wcześniej do mnie nie przychodził. Ale może miał jakiś powód lub po prostu nudziło się mu i dlatego przyszedł  do mnie. A wspominałam kiedyś, że mama sama go poprosiła, żeby codziennie do mnie przychodził i mnie budził? Nie? To już wiecie. Mama dała mu nawet klucze do naszego domu, bo jej już wtedy nie ma, a ja mu przecież nie otworze. Ale już nie ważne. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej:


Weszłam do łazienki, położyłam ubrania na toaletce, a sama weszłam pod prysznic i wzięłam szybką kąpiel. Wytarłam się porządnie i ubrałam nową czarną, koronkową bieliznę. Możecie się zastanawiać dlaczego koronkową, ale ja właśnie takie lubię. Są bardzo wygodne. Na to ubrałam wcześniej przygotowane ubrania. Na włosach zaplątałam warkocza, którego przełożyłam przez jedno ramie. Nałożyłam delikatny makijaż składający się z pudru, tuszu do rzęs i błyszczyka. Po skończeniu wyszłam z łazienki i zobaczyłam że Kuba leży w najlepsze na MOIM łóżku. Pomyślałam na początku żeby oblać go wodą, ale nie chciałam być chamska. Podeszłam do niego i zobaczyłam że ma zamknięte oczy. Nie przejmowałam się nim i spakowałam wszystkie potrzebne mi książki. Po drodze wzięłam jeszcze moje czarne vansy i wyszłam. Poszłam do kuchni, wzięłam jabłko. Spakowałam do torby. Już miałam wychodzić z domu, gdy nagle ktoś objął mnie od tyły w talii. Drgnęłam.
-Spokojnie księżniczko, to tylko ja- odetchnęłam spokojnie. W sumie to kogo innego mogłam się spodziewać, skoro wcześniej był w moim pokoju. – Możemy już iść, bo za 10 min zaczynają się lekcje, a chyba nie chcesz się spóźnić i rozmawiać sobie z dyrektorem, a potem tak jak wcześniej wylądować na komisariacie.
- Czekaj skąd wiesz, że byłam na komisariacie?- odwróciłam się w końcu do niego i popatrzyłam na niego podejrzanie. Nagle uświadomiłam sobie, że Filip musiał mu powiedzieć. W sumie to czego mogłam się innego spodziewać, są najlepszymi przyjaciółmi już długo.- Dobra nie musisz odpowiadać- uśmiechnęłam się do niego słodko, a on jedynie rozbawiony prychnął.- A u was w szkole tak zawsze jest? No wiesz, że od razu dyrektor i policja.
-Odkąd pamiętam to tak właśnie było. Bezpieczeństwo i nauka na pierwszym miejscu. Jeśli chcesz się urwać ze szkoły to musisz mieć niezłą wymówkę, albo zwolnienie od mamy, bo inaczej wiesz co się stanie. Na początku też tak miałem, ale teraz wiem już co robić i tak często mnie to nie spotyka- uśmiechnął się do mnie opiekuńczo. Wyszliśmy z domu, zamknęłam na klucz drzwi i ruszyliśmy w kierunku szkoły. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy,  nie wstydziłam się go. Powiedziałam też mu że na weekend przyjadą moi przyjaciele z Gdańska i fajnie by było gdyby też ich poznał. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się przed wejściem do szkoły. Weszliśmy i pokierowaliśmy się do swoich szafek. Wyciągnęłam książki do chemii. Nie ma to jak rozpocząć dzień od mojej ulubionej chemii (wyczuj sarkazm). Podszedł do nas Marcel, Mateusz. Igor i Filip. Dałam każdemu całusa w pliczek , a Z Kubą przybyli sobie piętki, żółwiki. Nie było znowu Dawida, potem spytam się Kuby lub któregoś z chłopaków, może oni coś wiedzą. Poszłam do klasy. Po minucie zadzwonił dzwonek, że lekcje się zaczynają. Znowu nie było Megan. Zaczynam się o nią martwić. W sumie wczoraj z nią rozmawiałam, ale nie mówiła „normalnie”. Słyszałam jakieś śmiechy za nią. Musiała się dobrze bawić. Postanowiłam że potem tez do niej zadzwonię. Przysiadł się do mnie Mateusz. Na szczęście bo nie chciałam sama siedzieć i nudzić się przez całą lekcje. Pani omawiał temat a ja coraz bardziej poznawałam Matiego. On zaczął opowiadać mi kawały a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu i wybuchłam głośnym, niepohamowanym śmiechem. Mateusz tez zaczął się głośno śmiać, a zaraz za nim reszta przyjaciół. Potem doszło do tego, że cała klasa się śmiała, a gdy zobaczyłam na panią, próbowała tez się powstrzymać od śmiechu. Nie wiedzą z czego się śmiejemy ale każdy zaczął. Przynajmniej nie będziemy mieli przerąbane. Lekcja się skończyła, a ja poszłam razem z Filipem na stołówkę, zjeść lunch. Ja zjadłam tylko jabłko, a on 3 kanapki i 5 batoników. Nie wiem jak on to  zmieścił, ale dobra. Dręczyła mnie myśl co się dzieje z Meg i Dawidem. Postanowiłam się w końcu spytać.
-Emm.. trochę głupie pytanie, ale nie wiesz co się dzieje z Dawidem, bo od wczoraj go nie ma w szkole. Nie żebyś pomyślał że się o niego martwię, ale wcześniej chodził do mnie i przepraszał, a teraz nawet nie pojawia się w szkole. I tak trochę dziwnie się czuje.- powiedziałam lekko skrępowana.
-Czekaj to Ci nie powiedział? Widocznie nie miał czasu, ale nie musisz się martwić.-uśmiechnął się do mnie.- Pojechał w nieoczekiwaną  trasę koncertową po Polsce i ma go nie być miesiąc w szkole.
-Aha. A mam dla ciebie i reszty chłopaków taka propozycję. Kuba już o niej wie i on się na to zgodził. Jeszcze pozostaliście wy. A chodzi o to że w weekend przyjeżdżają moi najlepsi przyjaciele z Gdańska i tak sobie pomyślałam że może chcielibyście się poznać. To dla mnie na prawdę ważne, bo oni zostają u mnie na ponad dwa tygodnie. A nie chce zostawiać was a ich tym bardziej, są dla mnie naprawdę ważni, ale nie myśl sobie że wy też nie, tylko oni są dłużej- popatrzyłam na niego i się  uśmiechnęłam a on to odwzajemnił
-Spoko, nie musisz się  tłumaczyć, chętnie poznałbym gości, którzy się przyjaźnili z tobą przede mną –uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam.
-Dziękuje jesteś kochany- wstałam z ławki i podeszłam do Filipa, który się we mnie wpatrywał zdziwiony co chce zrobić. Ja podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek. Czułam jak on się mimowolnie uśmiecha, dlatego ja też się uśmiechnęłam.
-Dla ciebie zawsze skarbie.- Wstaliśmy i poszliśmy poszukać chłopaków. Znaleźliśmy ich już przed klasą. Ja szybko poszłam po książki i wróciłam do nich. Zapytałam się czy nie chcieliby poznać moich przyjaciół i oni uradowani zgodzili się. Potem jeszcze  wygłupialiśmy się. Jesteśmy zgraną paczką. Zauważyłam, że dziewczyny się na mnie dziwnie patrzą, lub cos o mnie gadają, ale jak na razie się tym nie przejmuje. Ale najgorsze jest to ze muszę codziennie  widzieć Jessice (dziewczynę, z która pieprzył się Dawid) Za każdym razem patrzy na mnie jakby chciała mnie co najmniej zabić. Ja się nią nie przejmuje, bo kto by się przejmowała taką dziwką, która obciągała pewnie każdemu chłopakowi w tej szkole. Reszta dnia w szkole minęła spokojnie. Po szkole poszłam razem z Mateuszem na pizze. Miło z jego strony że mnie zaprosił. Przynajmniej mogę go trochę bardziej poznać i pogadać z nim, tak aby nikt nas nie upominał. Spędziliśmy miło czas. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy, a co najważniejsze śmialiśmy się. Jest naprawdę fajny. Na początku sprawiał wrażenie chłopaka, który kocha imprezować i jest Bad boyem, ale jak się go bliżej pozna jest naprawdę uroczy, zabawny i opiekuńczy. No i oczywiście słodki. Po skończonym posiłku, postanowił mnie odprowadzić do domu. Bardzo miło z jego strony, bo nie każdy chłopak to robi. Zapraszałam go do środka, ale mówił że się śmieszy do domu, bo mama chciała aby jej pomógł w remoncie. Rozumiem, kiedyś mama też ode mnie tego wymagała, ale teraz już tego nie ma. Pożegnałam się z nim, dając buziaka w policzek a on  zamykając mnie w miniowym uścisku. Czułam od niego ciepło, takie przyjacielskie. Bardzo miłe to było. Przypomniałam sobie jak to robił Chris i Oskar. Gdy o nich myślę, tęsknie za nimi i naszymi odpałami i rozmowami. Tymi na żarty i tymi poważnymi. Ale na szczęście dzisiaj już jest środa, a w sobotę maj Ado mnie przyjechać. Mam zamiar z nimi spędzić niesamowity czas. Odrobić ten miesiąc w którym się nie widzieliśmy. Musze jakoś zdobyć zwolnienie, albo udawać chorą. Chcę być z nimi jak najdłużej się da. Czterech chłopaków w jednym domu z jedną dziewczyną, to naprawdę jest w porządku. Ale przynajmniej mam pewność, że oni mi nic złego nie zrobią. Będą się mną opiekowali i troszczyli. Czasami się dziwnie tak czyje, ale takich ich właściwie lubie. Ale także wtedy kiedy wymykaliśmy się z lekcji, albo w środku nocy na imprezę. Nocowania u siebie, wspólne spędzone wakacje, wyjazdy, biwaki i dużo, dużo więcej. Gdy tak rozmyślałam o nich na łóżku, przypomniałam sobie,  że wciąż nie wiem co się dzieje z Meg. Długo się nie zastanawiałam i zadzwoniłam do niej.
//rozmowa telefoniczna//
-Hej Meg, martwię się o Ciebie, nie ma cię już drugi dzień w szkole, a nie powiedziałaś mi gdzie jedziesz, lub dlaczego nie przychodzisz. Wszystko u ciebie w porządku? Może mam do Ciebie przyjść?- Pytałam się przejęta
-Posłuchaj mnie Lena. Nie ma mnie w szkole i przez najbliższy miesiąc nie będę. Przepraszam Cię, że nie zadzwoniłam do ciebie i nie poinformowałam cię, ale nie wiedziałam że się tak będziesz martwić. Jestem w busie i jeżdżę razem z KIMŚ na koncerty. Przepraszam Cię jeszcze raz, ale nie mogę rozmawiać. Porozmawiamy na spokojnie jak przyjadę. Nie martw się o mnie i jak na razie nie dzwoń. Pa.- rozłączyła się
//koniec rozmowy//
Poczułam się dziwnie. Nie rozmawiała ze mną normalnie, tylko jakby robiła łaskę, ze w ogóle się do mnie odzywa. Dobra nie ważne, wiedziałam że tak będzie, bo to jest w końcu dziewczyna, a im nie można tak ufać jak chłopakom. Tylko jedno mnie dziwi dlaczego pojechała z Dawidem i co tam robią.  Dobra nie ważne. Jak nie chce się ze mną przyjaźnić, to wcale nie musi, tylko żebym miała nawet dobry kontakt z jej bratem, to będzie wszystko dobrze. Sprawdziłam jeszcze tt i weszłam na jej profil i tam dodała post „Nie ma to jak dobra zabaw w dobrym towarzystwie @kwiatkowskioff” albo „Są procenty, jest impreza. Nawet nie wiecie jak fajnie można urządzić imprezę w busie” Czyli, już teraz jest wszystko jasne. Dawid wziął ją do towarzystwa w ciągu dnia i na noc w łóżku. Myślałam że jest inny, ale znowu się na nim zawiodłam. A najgorsze jest to że ja zaczęłam naprawdę lubić Megan, ale jak to każda dziewczyna, okazała się podstępną suką. Dobrze przynajmniej, że się dowiedziałam w taki sposób i teraz, niż później i niewiadomo w jakich okolicznościach. Postanowiłam odłożyć laptopa i położyć się spać. Poszłam do łazienki, przebrałam się w piżamę, która składał się z za dużej bokserki i szortów. Włosy upięłam w luźnego koka na czubku głowy. Zmyłam makijaż i poszłam do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co o nim sądzicie? Jeszcze są nudne rozdziały i mało Kwiata, ale obiecuję że do 15 rozdziału będzie go trochę więcej.  Mam nadzieję że ktoś jeszcze wchodzi w tego bloga i chociaż jedna osoba czyta opowiadanie.
Następny rozdział w piątek.

czwartek, 3 lipca 2014

9 rozdział



*Oczami Leny*
A byli to policjanci. Stałam tam z szeroko otwartymi oczami. Nagle koło mnie pojawił się Filip, jak ich zobaczył nie wiedział co ma powiedzieć, zresztą ja też. Musiałam się otrząść i coś powiedzieć, bo nie wytrzymałabym dłużej tej ciszy i nerwów przy tym.
-Dzień dobry, w czymś pomóc?- zapytałam nieśmiało, ręce niesamowicie mi się trzęsły. To teraz wiem jak czuł się Chris gdy mówił że policja po niego przyszła. Ale na szczęście to nie o niego wtedy chodziło tylko o jego brata. Wtedy strasznie się ucieszyłam że to nie o niego chodziło, ale też szkoda było mi jego brata-  Dylana. Polubiliśmy się. Można by było powiedzieć że staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Ja traktowałam go jak starszego brata, którego niestety nie mam (chyba), a on mnie jak młodszą siostrę. Ma on 20 lat, czasami coś tam zrobi niestosownego ale i tak go kocham (oczywiście jak przyjaciela, czy brata). Powróciłam do rzeczywistego świata i do tej sytuacji.
-Czy ty jesteś Lena Johnson ?- zapytał jeden z psów.
-Tak, w czymś problem- odpowiedziałam. Patrzyli się to na mnie, to na Filipa. Zaczęło mnie to irytować ale nie chciałam nic mówić, bo zakończyło by się to jak kiedyś.
//wspomnienie//
Wracałam właśnie z imprezy. Nie powiem byłam nieźle pijana, jeszcze wciągnęłam trochę kokainy i zapaliłam parę skrętów. Ale to tak jak na każdej innej imprezie na której była. Trochę się chwiałam na boki, ale udało mi się ustać na nogach i nie spaść na ziemie. Przeszłam jakieś pół drogi do domu i musiałam choć na chwile sobie usiąść. Dzięki temu że właśnie wchodziłam do parku, to usiadłam sobie na jednej z ławek . Jeszcze miałam do przebycia park i skręcić w lewo i byłabym już w domu, ale powoli nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Nie kontaktowałam z resztą świata, byłam w swoim własnym. Zamknęłam oczy. Po chwili je otworzyłam powrotem, tylko nie byłam już sama. Przede mną stali 2 policjanci. Mimo że przed chwilą byłam strasznie pijana, czuje jakby trochę alkoholu ze mnie odpłynęło. Przeklęłam się w myślach.
-Przepraszam, czy taka młoda dziewczyna jak ty, powinna się kręcić o tej porze sama po parku?- zapytał jeden z ironią słyszaną w głosie
-A czy taki policjant jak ty, nie powinien zajmować się czymś innym, tylko niańczyć dziewczyny? Nie potrzebuje żadnej opiekunki, umiem sobie poradzić sama, nie jestem już małym dzieckiem, jestem już dorosła, więc dziękuje za troskę, ale możecie sobie już pójść i kogoś innego pońańczyć.- odpowiedziałam, ale zaczął mi się plątać język. Oni tylko na siebie spojrzeli i drugi się odezwał.
-Skoro jesteś dorosła, to pokażesz nam swój dowód?- Kurwa wpadłam
-Niestety zapomniałam wziąć z domu. Przykro mi.- odpowiedziałam z ironią
-Jak nie masz dowodu to pojedziesz z nami na komisariat i zadzwonisz do mamy żeby ci przywiozła dowód i wtedy już nigdy się ciebie nie „uczepimy” -powiedział robiąc cudzysłów w powietrzu. Zaczęłam się coraz bardziej wkurzać. Nie mogłam dalej trzymać języka za zębami i usiałam im w końcu wygarną co mam na myśli o nich i o ich zachowaniu.
-Nigdzie z wami nie pojadę chuje popierdolone. Jestem już do jasnej cholery dorosła i ile mam wam jeszcze powtarzać że nie potrzebuje żadnej niańki? Hmm? Bo to do was w żaden sposób nie dociera więc jak mam wam kurwa wytłumaczyć. Będę robiła co chce i kiedy chce, a wam chuj do tego tępe dzidy.-wykrzyczałam to a oni  podeszli do mnie i złapali za ręce tak ze nie mogłam nimi poruszać. Zaczęli mnie prowadzić do samochodu policyjnego. A ja, jak to ja musiałam jeszcze trochę nawrzeszczeć- puszczajcie mnie pedofile jebane. Kurwa mówię coś do was, ni dociera to do was. Chuje popierdolone.- zaczęłam wierzgać rękami i nogami dopóki się nie zatrzymali. Popatrzyli na mnie i ten pierwszy się odezwał.
-Posłuchaj mnie smarkulo, nie będziesz nam rozkazywać co mamy robić, bo dobrze wiemy co robimy, a ty najwyraźniej nie. Więc się w końcu zamknij, bo będziesz miała jeszcze gorsze kłopoty. Widać gołym okiem że jesteś mocno nachlana, a patrząc na twój wygląd, widać że jesteś jeszcze niepełnoletnia. Więc teraz pojedziesz z nami do komisariatu i poczekasz sobie na mamę. Jak nie przyjedzie to mamy prawo zatrzymać cię 48godzin. Więc teraz lepiej nie sprawiaj problemów i pojedziesz z nami.-powiedział ten hebanu dupek. Już się nic nie odezwałam, nie zamierzałam zadzwonić do mamy. Chyba w moich snach, wolałam te dwa dni przesiedzieć w areszcie niż do niej zadzwonić i dostać szlaban do trzydziestki, zero przyjemności lub by od razu mnie zabiła. Założyli mi kajdanki i wprowadzili do samochodu policyjnego. Po paru minutach byliśmy już przed komisariatem. Wyszłam, w sumie zostałam szarpnięta z siedzenia i brutalnie popchnięta do drzwi wejściowych. Weszłam do budynku i zaprowadzili mnie do celi. Chciałabym być z kimś, ale nie z dziewczyną. Nie lubie jakoś przebywać z dziewczynami. W sumie żebym w ogóle z kimś tam siedziała , bo inaczej nie wytrzymam tych dwóch dni sama. Gdy zostałam wepchnięta do celi, zdjęli mi kajdanki, a ja rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie było nawet tak źle. Ciemno niebieskie ściany, 2 łóżka, komoda, szafa, szafki nocne przy łóżkach, toaleta, umywalka a nad nią lusterko. Było nawet spoko, jak na więzienie. W czasie jak rozglądałam się po „pokoju” policjanci wyszli i zamknęli „drzwi”. W tym czasie zobaczyłam że na łóżku ktoś siedzi i mi się przygląda. Był to chłopak, na szczęście. Na początku milczeliśmy, al. Potem zaczęliśmy rozmawiać. Fajny jest. Dowiedziałam się że ma na imię Mike, ma 20 lat i siedział pół roku za pobicie jakiegoś idiotę. Miał zza dwa dni wyjść tak jak ja. Nawet dobrze. Polubiliśmy się i miło spędziliśmy czas, o dziwo bo to przecież więzienie. Po wyjściu, spotykaliśmy się razem z przyjaciółmi. Staliśmy się dobrymi przyjaciółmi. Oczywiście jak wróciłam do domu to mama o mało co się nie posrała jak mnie zobaczyła i od razu zaczęła mnie wypytywać gdzie byłam itp. Powiedziałam że była u koleżanki i pojechaliśmy nad jezioro. A zadzwonić nie mogłam bo telefon spadł mi do wody. Ona w to uwierzyła. Nie wiem jakim trzeba być idiotą żeby w to uwierzyć ale najprawdopodobniej można.
//koniec wspomnienia//
Od wspomnień obudził mnie głos jednego z policjantów.- Przepraszam… a ty jesteś Filip Hull?
- Tak w czymś problem?- zapytał Filip
- Powiadomiono nas, że dwóch uczniów, Lena Johnson i Filip Hull uciekli ze szkoły i nie wrócili na lekcje.- odezwał się drugi z policjantów. Zdałam sobie dopiero teraz jaka ta szkoła musi być porąbana, że od razu jak ktoś ucieknie, to wzywają policję. W Gdańsku tak nie było nigdy. Parę razy poszłam na wagary i ani razu nie zostałam przyłapana, a tutaj, ledwo co urwanie się z czterech godzin ze szkoły i od razu wielkie halo. Dobra nie ważne, jestem tylko ciekawa co nam przez to zrobią.- będziecie musieli wytłumaczyć się dyrektorowi i teraz pojechać z nami na komisariat. Z stamtąd odbiorą was rodzice- nie no znowu na komisariat. Tylko tego brakowało. Musze kogo s załatwić żeby przyjechał po mnie bo do matki nie zadzwonię, zawału dostanie. Może zadzwonię do Meg. Kiedyś mi wspominała że ma starszego brata i może on mógłby po mnie przyjechać. Zamknęłam dom na klucz i poszłam razem z Filipem do samochodu policyjnego. Nic się nie odzywaliśmy. Szczerze byłam już do tego przyzwyczajona, że jadę do komisariatu, ostatnio często mnie tam zabierali. Dwa razy bójka, parę razy zostałam zatrzymana po imprezie, czasami też że ćpałam i raz że jechałam za szybko w terenie zabudowanym. Nie wiem jak Filip, ale ja się w ogóle tym nie przejmowałam. Popatrzyłam na niego i choć założył maskę, że się tym nie przejmuje widać było że jednak trochę się bał, może nie tego że jedzie na policje, tylko co powie rodzicom. Gdy dojechaliśmy, policjanci wyprowadzili nas z samochodu i weszliśmy do budynku. Tutaj jeszcze nie byłam. Ale tutaj o wiele było brzydziej niż tam  Gdańsku, potem zaczęli mi proponować herbatę lub kawę, bo przez pól roku co tydzień/dwa byłam ich gościem. A tutaj to brudno, szaro i ponuro. Tam to zawsze było posprzątane, czysto, brzoskwiniowe, czerwone lub niebieskie ściany. Nawet była tam miła atmosfera co dziwne. Zaprowadzili nas do telefonu i musieliśmy zadzwonić do rodziców. Ja byłam pierwsza. Zadzwoniłam do Megan.
//rozmowa telefoniczna//
-Cześć mamuś.. tu Lena- powiedziałam
- O co ci chodzi Lena, z tego co pamiętam nie jestem twoją mamą… Gdzie jesteś?- odpowiedziała Meg
- Posłuchaj, jestem na komisariacie, bo policjanci mnie zabrali, bo wyszłam ze szkoły i mam takie pytanie jest tata w domu, żeby mógł po mnie przyjechać. Mówiłaś że masz męża z tego co kiedyś mi wspominałaś. Pamiętasz?- nie mogłam przecież powiedzieć o bracie, bo od razu zabrali by mi telefon i zadzwonić do mamy tej prawdziwej. Mam nadzieje że choć trochę zrozumie o co mi chodzi.
- Lena kurde o co ci chodzi… a już wiem poczekaj, chodzi ci o mojego brata tak?- nareszcie załapała
-Tak, no już myślałam że rozwiodłaś się z ojcem. Jaka ulga. To mógłby po mnie przyjechać?
- Poczekaj zaraz się spytam…- słychać było jak poszła gdzieś. Słyszałam tez jak się pyta Lucasa, musi być jej bratem, czy przyjedzie po mnie- powiedział że przyjedzie, tylko na jakiej ulicy znajduje się komisariat?- ucieszyłam się że przyjedzie po mnie i policjanci się nie zorientują.
- Poczekaj, spytam się.- Zapytałam się jednego z policjanta, który cały czas koło mnie stał.- na Kard. Wyszyńskiego 122. To za ile przyjedzie?
-Powinien być za jakieś 10 minut. Do zobaczenia potem- powiedziała
- Pa mamusiu, do później
//koniec rozmowy//
-Za 10 minut przyjedzie tata i mnie z stąd odbierze.- powiedziałam, bo widziałam jak się z zaciekawieniem  we mnie wpatrywali.
-Dobrze, teraz ty chłopaku.- odwrócił się do Filipa, który cały czas się we mnie wpatrywał z zaciekawieniem i nieufnością. Zadzwonił do taty, wiedziałam że nie kłamie, bo jak mówił czuć było zdenerwowanie w jego głosie. Widać, że on się bał swoich rodziców, chwile słychać było krzyki, ale zaraz potem już się uspokoili i przyjadą po niego za parę minut. Gdy skończył rozmawiać, policjanci wzięli nas do jakiegoś pokoju i tam mieliśmy poczekać na rodziców. Po 5 minutach jakiś chłopak przyjechał, pewnie to jest Lucas. Nawet jest przystojny, na oko miał z jakieś 25 lat.
-Dzień dobry, ja przyjechałem po Lenę- rozejrzał się po pokoju i mnie zauważył i się uśmiechnął. Miał słodki uśmiech. Ale jednak był ode mnie o 8-9 lat starszy. Wstałam z krzesła i pożegnałam się z Filipem dając mu buziaka w policzek i mocno przytulając. Wydawało mi się, że pod moim dotykiem trochę się uspokoił i się minimalnie rozluźnił. Powiedziałam mu na ucho, że wszystko będzie dobrze, po czym poszłam do Lucasa. Razem z nim wyszłam z komisariatu. Zaprowadził mnie do auta, wsiedliśmy i odpalił je.
-Dziękuje- w końcu przerwałam tą ciszę
-Nie ma za co- popatrzył się na mnie na chwile po czym się szczerze uśmiechnął i znów patrzył na drogę.- Polecam się na przyszłość.
-Zapamiętam to sobie, gdyby nie ty to musiałabym do mamy zadzwonić i byłabym już martwa.- zaśmiałam się. Resztę drogi minęło w ciszy, ale nie takiej niezręcznej tylko przyjemnej.
-To gdzie mieszkasz?- odezwał się w końcu Lucas
-Zaraz skręcisz w lewo i 2 dom po prawej.-  nie pamiętam ulicy jeszcze, więc tak powiedziałam. Podjechał pod sam dom.
-Jeszcze raz dziękuje, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła- uśmiechnęłam się na koniec
-Naprawdę nie ma sprawy- odwzajemnił uśmiech.- Do zobaczenia
-Pa. –wyszłam z auta i weszłam do domu. Mamy jak zawsze nie było, bo była w pracy. Kiedyś muszę się dowiedzieć gdzie pracuje, bo nawet nie wiem. Zamknęłam drzwi, tak na wszelki wypadek i poszłam do pokoju. Umyłam się, przebrałam w piżamkę i weszłam do łóżka. Włączyłam jeszcze laptopa i weszłam na fb i tt . Nic ciekawego nie było, to wyłączyłam i poszłam spać.
----------------------------------------------------------------------------------------
No to jest następny rozdział. Co o nim myślicie?
Po pierwsze przepraszam że spóźniłam się 45 min z dodaniem rozdziału, ale musiałam naładować laptopa żeby coś dodać.
Po drugie przepraszam że nie było w tym rozdziale Dawida, nie będzie go jeszcze przez następne dwa rozdziały, więc od razu mówię.
Po trzecie rozdział nie sprawdzony, więc przepraszam za błędy jeśli się pojawiły .
Następny rozdział w piątek
(chyba że pojawi się jakiś komentarz lub wzrosną wyświetlenia to będzie wcześniej)

Do następnego :*