Zamknęłam pamiętnik i usłyszałam że ktoś dzwoni do domu. Nie chciało mi się schodzić i otworzyć. Pomyślałam sb że sam za niedługo pójdzie. Tak jak myślałam poszedł od drzwi, ale po chwili usłyszałam jak ktoś rzuca czymś w moje okno. Nie powiem przestraszyłam się. Ostrożnie wstałam z łóżka i podeszłam do okna zobaczyć kto tam stoi. Weszłam na mój balkon i zobaczyłam Dawida. Chciałam od razu wejść spowrotem do pokoju, bo nie chciałam z nim rozmawiać ,ale on był szybszy i jakimś sposobem był koło mnie i złapał mnie za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać ale on był silniejszy i mocniej mnie złapał za nadgarstek. Syknęłam z bólu. Dawid trochę rozluźnił uścisk, ale dalej mnie trzymał. Staliśmy tak w ciszy, ja patrzyłam wszędzie tylko nie na Dawida, ale czułam jak robi dziurę w mojej głowie tym swoim spojrzeniem. Była to niezręczna cisza, nie wiedziałam po co przyszedł do mnie o tak późnej godzinie, ale nawet nie zamierzałam się spytać o to jego. Tak mi się wydaje, że staliśmy tak z 15 min, chociaż myślałam że ta cisza trwa wiecznie. Kwiatkowski w końcu się odezwał
- Przepraszam- powiedział. Ja dalej nie patrzyłam na niego, aż w końcu powiedział to słowo. Na początku byłam zdziwiona. Biłam się z myślami. Nie wiedziałam za co mnie przeprasza. Wpatrywałam się tępo w niego, mogłam pewnie teraz wyglądać śmiesznie, wyglądałam pewnie jakbym zauważyła ufo, a tak na prawdę przede mną stał zwykły nastolatek. Może nie taki zwykły, wiem on Kuby że zaczął śpiewać, że prowadzi bloga, czasami koncertuje lub udziela wywiadów, ale ja nie widziałam go takiego. Widziałam go jak pieprzy się z pierwsza lepszą dziwką, jak kłamie. Myślałam że jest inny, jednak znowu za szybko oceniłam chłopaka. Tak znowu, może wam kiedyś to opowiem, ale nie teraz. Postanowiłam się w końcu odezwać.
- Tak? A niby za co mnie przepraszasz?- powiedziałam z ironią słyszaną w głosie. Może zachowuje się jak idiotka, ale nie zamierzam mu wybaczyć, choć nawet nie wiem co mam mu przebaczyć, ale i tak nie zamierzam z nim rozmawiać.
- Za to, ze od razu nie powiedziałem ci co zrobiłem. Zależy mi na tobie. Bardzo. Nie chce żebyśmy byli wrogami, chce zacząć wszystko od nowa, chce żebyśmy stali się przyjaciółmi. –chciałam mu przerwać, ale on położył palec na moje usta, więc musiałam się zamknąć. Kontynuował swoją przemowę dalej.- Tak chcę ponieważ nie wyglądasz jak te wszystkie inne dziewczyny ze szkoły, jesteś inna. I to mi się w tobie podoba. Proszę wybaczysz mi?
Prychnęłam, co on sobie myśli, że przyjdzie do mojego domu i przeprosi i będzie wszystko okej? O nie myli się i to bardzo. Nie jestem taka, że ktoś powie przepraszam i wszystko jest ładnie pięknie. Co on sobie myślała że teraz rzucę mu się w ramiona? Hah śmieszny jest. Nie zamierzam mu przebaczyć. Pokazał jaki jest i w ten sposób ułożyłam sobie ocenę o nim.
- Co ty sobie myślisz, że przyjdziesz do mnie, przeprosisz i będzie wszystko okej- zaśmiałam się- o nie wcale tak nie jest, nie będziesz miał wszystkiego co ci się podoba, albo co chcesz. Na pewno nie mnie. Już dość w życiu przeszłam, znam się. Wiem co robie i wiem co może być później, dlatego lepiej by było gdybyś sobie już poszedł.- Popatrzyłam w jego oczy i pożałowałam tego, wiedziałam ze tak będzie. W jego oczach był smutek, żal ale tez wściekłość, Wściekł się na siebie. Widziałam też że mu zależy na mnie. To niesamowite jest co można wyczytać z oczu z drugiej osoby. Musiałam się jakoś przestać się patrzyć w jego brązowe oczy, bo zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam nie przebaczając mu tego.
- Ale mi naprawdę na tobie bardzo zależy i nie chcę żebyśmy byli wrogami, chce zacząć wszystko od nowa. Rozumiem ze nie przebaczysz mi od razu, ale proszę przemyśl to. Ja zawsze będę czekał na ciebie. Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi gdybyś mi wybaczyła.- Spojrzałam powrotem na jego oczy. Były w nich zbierające się łzy, ale widziałam że chce je powstrzymać, przed wypłynięciem. Bardzo się starał, ale jedna samotna łza poleciała mu po policzku. Nie lubię jak ktoś płacze, sama staram się być twarda, ale jak chłopak płacze i to z mojego powodu, o robi mi się smutno. No nie zawsze są tez debile którzy zasługują na płacz, po tym jak potraktowali mnie. Ale tutaj było mi naprawdę smutno z tego powodu. Nie myślałam i nie panowałam teraz już nad sobą i swoim ciałem. Podeszłam do niego, wytarłam łzę i po prostu przytuliłam się do niego. Na początku nie odwzajemnił tego, pewni był zaskoczony moja reakcją, ale po chwili odwzajemnił uścisk i schował swoją twarz w moje włosy, pociągając nosem. Odruchowo zaczęłam pocierać jego górną część pleców. Biłam się z myślami, może faktycznie powinnam mu przebaczyć. Doceniam to że przyszedł do mnie i przeprosił. Widać że mu zależało i to bardzo. Podjęłam decyzje, może później będę jej żałować lub nie, ale raz się zyje.
-Wybaczam- powiedziałam szeptem. Dawid się ode mnie na chwilę odsunął, bo dalej był przytulony do mnie.
-Naprawdę?- pociągnął nosem. Zaczęły mu spływać kolejne łzy. Łzy szczęścia.
-Tak.- on momentalnie podszedł do mnie i przytulił a potem podniósł do góry i zaczął mną obracać- Debilu zostaw mnie, bo zaraz zwymiotuje na ciebie haha- zaczęłam się śmiać
-Dobrze, przepraszam, ale nie mogę uwierzyć, że dałaś mi kolejną szansę. Tak się cieszę. Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy- jak to mówił uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-Okej to teraz już idź, zmęczona jestem, a jutro trzeba iść do szkoły.
- To pa, dobranoc, kolorowych
-Dzięki, wzajemnie- powiedziałam i weszłam do pokoju i zamknęłam balkon, ale uchyliłam okno, bo było gorąco. Słyszałam jak Kwiat zszedł już z balkonu. Położyłam się na łóżku i przeniosłam się w krainę Morfeusza.
*Oczami Dawida*
Jak usłyszałem że mi wybacza, na początku nie mogłem uwierzyć, a dopiero później zrozumiałem, że dała mi kolejną szansę. Nie mogę jej zawieźć. Pokarzę jej moją najlepszą stronę. Nie mogę jej stracić, już raz prawie straciłem. Może to być dziwne, ale od samego początku gdy zobaczyłem ją w klubie, miała coś w sobie, czego nie mogłem odgadnąć. Nie znam ją jeszcze dobrze. Kogo ja okłamuje tak naprawdę w ogóle jej nie znam. Wiem że przeprowadziła się tu z mamą, ma na imię Lena i chodzi do mojej klasy. Jeszcze wiem ze łatwo można ją stracić. Pod chwilą emocji przytuliłem się do niej i zacząłem ją kręcić. Powiedziała żebym ją opuścił to postawiłem ją. Nie mogę uwierzyć jaka ona jest lekka, jak piórko. Mogę ją przecież zgnieść moimi silnymi ramionami. Poszła spać. Ja zeskoczyłem na trawnik i poszedłem do mojego domu. Od razu pokierowałem się do pokoju. Wziąłem czyste bokserki i poszedłem do łazienki wziąć odprężającą kąpiel. Gdy wyszedłem zobaczyłem na zegarek, było koło północy. Postanowiłem się położyć. Nie mogłem usnąć. Rozmyślałem co dzisiaj się stało. Dopiero koło 3 zaczęły mi opadać powieki. Usnąłem.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
To mamy kolejny rozdział. Co o nim myślicie? Mam nadzieję że choć troche się spodoba. Obiecuję, że w następnych zacznie się coś dziać.
Jeszcze raz przepraszam że wcześniej go nie dodałam.
Następny rozdział prawdopodobnie w PIĄTEK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz