piątek, 27 czerwca 2014

8 rozdział

//Następny dzień//
*Oczami Leny*
Budzik obudził mnie o 6 tak jak co dzień. Wyłączyłam go, położyłam na szafce koło łóżka i poszłam dalej spać. Zamknęłam oczy. Obudziło mnie głaskanie po plecach. Przetarłam oczy i zobaczyłam Kubę siedzącego koło mnie z uśmiechem na twarzy. Momentalnie też się uśmiechnęłam.
-Jak się spało skarbie?- zapytał z troską
-Dobrze a tobie?- odpowiedziałam od razu
-Też. A wiesz która jest godzina?- popatrzył na mnie znacząco. Zobaczyłam na zegarek na ścianie. Pokazywało 7.30. Znowu się spóźnię. Zerwałam się na równe nogi. Pobiegłam do łazienki, wzięłam szybki, zimny prysznic i wytarłam się ręcznikiem do sucha. Owinęłam go naokoło ciała i pobiegłam spowrotem do pokoju. Kuba siedział tak samo jak wyszłam. Nie zwracałam na niego uwagi. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyciągnęłam białą, koronkową bieliznę. Pobiegłam spowrotem do łazienki i wróciłam do pokoju. Tym razem stałam przed szafą. Wybrałam to:



Założyłam do tego czarne converse. Spięłam włosy w wysokiego kucyka i nałożyłam tusz do rzęs i puder. Schowałam do torby telefon, pieniądze, bo książki wczoraj już zapakowałam. Gdy byłam gotowa wzięłam Kubę pod rękę i wyszłam z pokoju zamykając drzwi. Weszłam do kuchni. Jak myślałam mama była już dawno w pracy. Pracowała w jakimś biurze, nawet nie wiem w jakim. Odkąd się przyprowadziliśmy nie ma jej praktycznie cały dzień w domu. Wychodzi do pracy o 6 a wraca o 22, a czasami nawet rano. Często tez wyjeżdża i nigdy mi nie mówi gdzie. Mi to było czasami na rękę, ale brakowało mi jej. Wzięłam jabłko, wodę i spakowałam do torby. Kuba już czekał na mnie na zewnątrz. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz i schowałam do torby. Dopiero teraz zobaczyłam jak jest ubrany. Miał luźną bokserkę z jakimś napisem, do tego czarne spodenki za kolana, lekko opuszczone w kroku i czarne vansy. Włosy miał jak zawsze postawione do góry. Dziwię się jeszcze że nie znalazł dziewczyny, jest taki przystojny. Traktuje go jak starszego brata, mogę mu wszystko powiedzieć, ale mam przed nim parę sekretów, których nikt jeszcze nie odkrył i nie odkryje. Droga minęła nam szybko, śmialiśmy się, wygłupialiśmy się. Po prostu cieszymy się życiem. Weszliśmy do budynku nazywanego szkołą i podeszliśmy do Filipa i Igora. Reszty jeszcze nie było. Kuba przywitał się z nimi jakimś ich przywitaniem, a ja pocałowałam ich w policzek. Rozmawialiśmy i doszedł do nas Marcel i Mateusz. Chłopaki się z nimi przywitali a ja jak zawsze pocałowałam ich w policzek. Nie było jeszcze Dawida. Nawet nie wiem dlaczego się martwię, nawet go nie znam. Zadzwonił dzwonek. Wyciągnęłam z szafki książki do matematyki i poszłam do klasy. Chłopaki już siedzieli na miejscach. Zauważyłam że nie ma Meg. Trudno muszę siedzieć sama. Lekcja była strasznie nudna. Myślałam że się nigdy nie skończy. Chyba przysnęłam sobie, bo poczułam nagle jak ktoś szturcha mnie w ramie. Podniosłam się i popatrzyłam na bok. Obok mnie siedział Filip i uśmiechał się od ucha do ucha.
-Wyspałaś się?- zapytał z rozbawieniem
-Emm.. trochę twarda ta ławka, ale dziękuję że pytasz.- oboje zaśmialiśmy się
- A masz zamiar iść na przerwę czy dalej będziesz spała?
- Trudny wybór… a ty gdzie idziesz?- zapytałam się. Bo szczerze mówiąc zostałabym tu i dalej sobie pospała.
- Jeśli chcesz mogę tu z tobą pójść lub pójdziemy do kawiarni zjeść lunch.- uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam to.- To jak?
-Chętnie z tobą pójdę zjeść- uwielbiam jeść, ale się odchudzam więc muszę jeść ostrożnie. Ale mogą być czasami wyjątki. Wstałam z krzesła, i wzięłam Filipa pod rękę. Poszliśmy do kawiarni naprzeciwko szkoły. Teraz dopiero przyglądnęłam się jak wygląda. Miał na sobie szarą bluzę z graffiti, dżinsowe rurki opuszczone w kroku i białe air force. Miał brązowe włosy, roztrzepaną grzywkę na bok. Na to założył szarą czapkę krasnal. Na nos założył okulary bo mocno świeciło słońce. Trochę mnie to zadziwiło bo było strasznie gorąco a on tak się ubrał.  Doszliśmy do kawiarni, jak na gentlemana przystało, otworzył drzwi i przepuścił. Zajęliśmy miejsca przy oknie. Podszedł do nas kelner.
-Dzień dobry, co podać tak ładnej pani- popatrzyłam na niego z obrzydzenie. On właśnie próbuje ze mną flirtować? Haha śmieszny jest, nie będę chamska i nie odezwę się głupio. Postanowiłam go spławić.
-Poproszę truskawkowego szejka* z polewą czekoladową- powiedziałam nawet na niego nie patrząc. Pewni wyglądał na zszokowanego. Popatrzyłam się za to na Filipa, który próbował powstrzymać śmiech, ale nie wytrzymał i uciekł mu cichy chichot. Sama zaśmiałam się.
- Ja to samo- powiedział mój towarzysz. Spojrzałam na kelnera, wydawał się być bardzo zdziwiony- przyniesiesz nam, czy sami mamy sobie zrobić?- zapytał już lekko zdenerwowany Fifi.
-Przepraszam, już się robi.- powiedział i odszedł
-haha ale go spławiłaś- powiedział Filip i się zaśmiał
-No co chcesz? Czyli mam do niego wrócić i zacząć się z nim lizać? Czy tego chcesz?- bawiła mnie ta sytuacji i to bardzo.
-Nie, oczywiście że nie. Tylko pierwszy raz widziałem że dziewczyna go spławiła. On każde panienki które tu przychodzą zalicza. Ale widocznie ty jesteś wyjątkiem- uśmiechnął się do mnie.
-Noo wiesz musi być ten pierwszy raz- zaczęłam się śmiać a razem ze mną mój towarzysz. Posiedzieliśmy jeszcze chwile, dostaliśmy zamówienie, wypiliśmy i pogadaliśmy jeszcze chwile. Zapomnieliśmy całkowicie że wyszliśmy tutaj na przerwie i siedzimy już dobre 2 godziny. Za godzinę mają się skończyć lekcje, więc nie opłacało nam się wracać. Zapytałam się czy chce wpaść do mnie i się zgodził. Po drodze śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Wydawało mi się że ktoś nas obserwuje ale nie przejmowałam się i dalej wygłupiałam się z Filipem. Nagle przewiesił mnie przez ramie i zaczął kręcić. Śmiałam się, piszczałam,  że chyba całe miasto mnie słyszało.
-Proszę puść mnie- zaczęłam bić go po plecach moimi małymi piąstkami.
-Hmm.. nie- zaczął się śmiać
-Noo proszę, bo się obrażę i nie będę się do ciebie odzywała- zrobiłam naburmuszona minie
-Pod jednym warunkiem- na chwile przestał mną kręcić i się zatrzymał w miejscu
-Zależy pod jakim- odpowiedziałam
-Jeśli nie powiesz Dawidowi… albo wszystko jedno- powiedział z lekkim zmieszaniem
-O czym mam mu nie mówić?- zapytałam, bo kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Już nie ważne- powiedział- musisz się ze mną jeszcze kiedyś wyrwać z lekcji.
-Ok, to nie jest żaden problem, tylko gorzej będzie z nauczycielami i usprawiedliwianiem się.- prychnęłam. Postawił mnie już normalnie na ziemi i doszliśmy do mojego domu śmiejąc się i poznawać. Filip jest na prawdę fajnym chłopakiem, strasznie śmiesznym. Przy nim nie można się nudzić, a co najmniej nie zaśmiać. Weszliśmy do domu i tak jak zawsze mamy nie było w domu, może to i dobrze. Nie lubi jak przyprowadzam chłopaków do domu. Pamięta cały czas jak mój były chłopak mnie zranił, to potem nie ufała moim najlepszym przyjaciołom. Ale mimo wszystko zaczęła się do nich przyzwyczajać i ich polubiła. Ale to było w Gdańsku, a tutaj pewnie będzie od nowa. Nie będzie ufała żadnemu chłopakowi, no może jedynie Kubie,  bo zna jego ojca. Trochę się dziwnie przy nim zachowuje, ale nie chce się w to mieszać, jest już dorosła i może robić co chce. Zaprowadziłam Filipa do salonu. Usiedliśmy na kanapie i chwile trwaliśmy w milczeniu. Rozglądał się po całym pomieszczeniu, a ja przypomniałam sobie, że zapomniałam zapytać czy nie chce czegoś do picia.
-Chcesz cos do picia?- zapytałam się lekko zmieszana- wodę, sok, kawę, herbatę czy coś mocniejszego?
-Wystarczy sok- posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Nalałam do 2 szklanek soku pomarańczowego i wróciłam do salonu. Filip stał przy komodzie  i oglądał zdjęcia. Położyłam sok na stoliku i podeszłam do niego.
-Przyniosłam sok- uśmiechnęłam się do niego
-Dziękuję, to ty?- zapytał i popatrzył się na mnie
-Emm tak- powiedziałam bardzo cicho
-Śliczna byłaś, zresztą teraz też jesteś, nawet jeszcze ładniejsza- uśmiechnął się do mnie promiennie
-Dziękuję- czułam ja się zarumieniłam, nienawidzę tego uczucia, nie lubię być komplementowana, powiem mu to, tak powiem, może wtedy przestanie- jest tylko jeden mały problem, ja nie lubię gdy ktoś mnie komplementuje.- powiedziałam leciutko zmieszana
- A szkoda, ja lubię komplementować dziewczyny- Powiedział dalej się do mnie uśmiechając
-Ale ja nie lubię i byłabym wdzięczna gdybyś się do tego przystosował- nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zastanawiałam się kto to mógłby być, nikogo się nie spodziewałam o tej porze. Podeszłam do drzwi i co tam zobaczyłam zszokowało mnie na maksa, a byli to..
--------------------------------------------------------------------------------------
To jak mówiłam tak jest nowy rozdział w piątek :) Uważam że nudny jest trochę ten rozdział, ale kiedyś na pewno się rozkręci.
Nowy rozdział prawdopodobnie w czwartek
CZYTASZ=KOMENTUJESZ